Star Trek: Beyond - pierwsze 15 minut jest po prostu świetne. Pal licho nachalnie wklejoną scenę "homo", ale ten wstęp robi to czego nie robi 100 innych blockbusterów - pokazuje załogę Enterprise'a od ludzkiej strony. Wreszcie ktoś zauważył, że latanie przez x lat w kosmosie i brak romansów w załodze nijak się ze sobą nie klei :) A tutaj jeszcze Kirk z Bones'em mają czas aby napić się whisky. Później już jest niestety gorzej bo trzeba pędzić z historią na złamanie karku i odbębnić milion schematów, włącznie ze słabym finałem. Villain Elby również wypada bardzo blado, a twist z nim związany przyjąłem słowami "aha". Mimo tego trudno odmówić tej produkcji szczerości - to wyłącznie kino rozrywkowe, ładnie sfilmowane (choć efekty miejscami cienkie jak np. Kirk jadący z Jaylah na motocyklu - bleee). Chętnie zobaczyłbym jeszcze jeden odcinek z tej abramsowej serii, ale taki już domykający całość. Tutaj była na to szansa, ale każdy motyw zmęczenia materiału musiał zostać skillowany u podstaw.
6/10
6/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
18-03-2018, 11:59






