O finale moja wypowiedź i bardzo krytykuje. W sumie tego się spodziewałem, że będzie słabo, ale standalony dobre w większości były i nawet średni MS IV nie zmieni mojej opinii o całej 11 serii. Choć i tak poprawka jest w porównaniu z MS II i III, ale minimalna.
Nie miałem żadnych oczekiwań co do finału 11 serii (serialu?) po beznadziejnym finale 10 serii oraz równie słabej premierze 11 sezonu i to mimo dobrego Plus One Cartera. Liczyłem jedynie, że nie będzie zawieszona akcja jak w finale i to dostałem. Dobra wiadomość to taka, że My Struggle IV nie jest tak chałowatym odcinkiem jak MS II i MS III, ale to też nie jest dobry odcinek tylko średni i nudny miejscami. Chociaż paradoksalnie jako zakończenie serialu jak dla mnie może być pomimo bardzo wielu zastrzeżeń. W sumie to głównie zastrzeżenia będę miał co do MS IV.
Nie jestem zaskoczony poziomem odcinka, bo nie da się w ciągu 40 minut stworzyć dobrego mytharca, który powinien trwać 90 minut lub dwie godziny. I nie mam pojęcia dlaczego nakręcili (nie licząc 11x05) tylko dwa mytharcy przy większej ilości epizodów jak w serii 11. Carter ograniczył do minimum bo nie przepada może sam już za mitologią czy to wymóg ze strony stacji po krytyce jego odcinków w 10 sezonie? To oczywiście pytanie retoryczne.
Ale 11x10 ma te same problemy co pozostałe części, bo akcja pędzi przez co za wiele emocji nie ma, bo postacie są ciągle w biegu i nie mają czasu na to by przystanąć. Więc dochodzi do tak absurdalnych sytuacji, że w ciągu kilku sekund postać zmienia zachowanie nie wiadomo dlaczego, bo tak szybko akcja pędzi. Mam na myśli jedną scenę ze Scully, ale o tym napiszę później. A w 2parterach, 3parterach akcja tak nie pędziła nigdy.
Może zacznę od początku czyli jak myślałem, w czwartej części Struggle mamy monolog Williama, po monologach Muldera, Scully i Palacza. Ale później następuje scena, która mnie rozbawiła niezamierzenie i chyba nikt tego nie wziął na poważnie, czyli kolejne zlikwidowanie Archiwum X. Tyle razy już likwidowano XF, że to w ogóle nie działa. Kolejna rzecz na którą zwróciłem uwagę w odcinku to fakt, że tak po prawdzie to niepotrzebnie wprowadzono nowe postacie do 11 serii. Pojawili się nowi źli w dwóch, trzech odcinkach i zginęli nie robiąc na widzu żadnego wrażenia, mam na myśli pana Y i jego pracownicę graną przez Hershey - zupełnie niewykorzystane postacie.
Może teraz skupię się na poszczególnych postaciach i zacznę od Moniki Reyes. W sezonach 8 i 9 wolałem od niej Johna Doggetta, ale tak ogólnie Monika to była fajna postać. Więc przyznam, że nie miło zaskoczyło mnie gdy w finale 10 serii okazało się, że przeszła na złą stronę mocy, a jakbym był jej fanem to bym się mocno wkurzył co z nią zrobiono w 10 serii. Ale i tak miałem nadzieję na to, że jakoś to wyjaśnią w 11 sezonie skąd u niej taka zmiana co było spowodowane też tym, że aktorka w czasie zdjęć do 11 serii sugerowała, że poznamy powody jej zdrady. No i nic z tego. Oczywiście są sceny delikatnie sugerujące, że działa na dwa fronty. Można pomyśleć, że robi to dla Williama oraz Muldera i Scully, jak telefon do naszych bohaterów, czy scena gdy jest przeciwna zabiciu Skinnera, ale (najprawdopodobniej) zginęła i nie wiemy czemu robiła za podwójnego agenta. Możemy się tylko domyślać i nie rozumiem po co Annabeth Gish sugerowała, że wyjaśni się wątek jej postaci. W 11 serii miał wrócić też Doggett, ale dobrze że nie wrócił, bo pewnie spotkałby go podobny los co Reyes, a nawet jakby nie przeszedł na złą stronę mocy to by pewnie zginął.
Co do losu Skinnera to ciekawe, że zakończyło się podobnie jak w finale 9 serii gdy też nie było wiadomo co z nim, ale jeśli to będzie finał serialu to ja akceptuję takie zakończenie. Facet spotkał swoje przeznaczenie i jeśli to ma być koniec serialu to ja takie rozwiązanie kupuję. Chociaż jak to z Carterem bywa wcale nie zdziwię się, że jednak przeżył łysy, jeśli będzie kolejna seria.
No i Palacz. Muszę powiedzieć że dobra scena, mocna, jak załatwia go Mulder, ale oczywiście w głowie jest myśl, skoro tyle razy przeżył, nawet z rakiety dostał, czyli to wcale nic nie musi znaczyć i jak będzie 12 seria możemy go zobaczyć ponownie. Przecież ma w sobie obce DNA, a showrunner uwielbia tą postać, ale wolałbym żeby to był definitywny koniec CSMa. Ze wszystkich śmierci Busha to jest najlepsza i najbardziej emocjonująca scena.
Kolejna sprawa czyli William. I muszę przyznać się do błędu, choć nie do końca. Od 11x01 cały czas powtarzałem, że Mulder jest jednak ojcem, metaforycznie jest CSM ojcem, uleczył z bezpłodności Scully i miałem rację i nie miałem. Okazało się ze przez sezony 7-10 oraz I Want to Believe Mulder i Scully, oraz fandom żył w błędzie. Co prawda potwierdzono co podejrzewałem, że Palacz nie jest ojcem fizycznie, tylko stworzył Williama za pomocą obcego DNA co było pewne od czasów 7 serii. Uważa się za Boga i tutaj moja teoria się potwierdza, ale nie ma w finale żadnego potwierdzenia ojcostwa Foxa , a nawet jest powiedziane wprost, że to nie ich dziecko. No i ja nie wiem skąd taki spoiler był przed emisją finału, że potwierdzi się ojcostwo Foxa.
Inna sprawa, że ja po prostu nie wierzę w to, że Carter miał to zaplanowane od czasów emisji En Ami z 7 serii, nawet jak tak mówi, bo gdyby tak było to przecież Palacz nie odmówiłby sobie przyjemności powiedzenia agentom o tym przed dostaniem rakietą w finale 9 serii. Oczywiście można założyć, że wtedy serial się zakończył i nie chciał dokładać kolejnego cliffhangera na koniec, razem z zapowiedzianą apokalipsą, ale nie uwierzę w to, że planował mieszanie z ojcostwem Williama już w czasie 7 serii.
Potwierdzono,, że William to owoc tylko eksperymentu, zwłaszcza że to łączy się z wątkami religijnymi, które lubi dawać Carter. Więc CSM uważał się za Boga, a William to naukowe niepokalane poczęcie. Ale najlepsze, że też w 11 serii sugerowali w odcinku Ghouli przez to jakie miał William zainteresowania, że to syn Foxa. Gdyby w 8 i 9 serii powiedziano, że chłopak to efekt tylko i wyłącznie eksperymentu, nie syn Muldera to problemu by nie było, ale zrobione zupełnie coś odwrotnego, czyli sugerowano cały czas jego ojcostwo przez dwa sezony, film i w 10 serii 2 lata temu. Niepotrzebnie gmatwa i miesza widzom się to co było pewne od 18 lat i dlatego w tym wypadku rozumiem krytykę. No i jak teraz będzie się oglądało odcinki z serii 8-10, czy nawet z 11, poświęcone Williamowi i wyrzutom sumienia bohaterów mając świadomość, że to nie ich syn, tylko że w konkretnych odcinkach 8 i 9 serii ciągle to sugerują?
Ale najgorsza jest reakcja Scully, która dla mnie jest totalnie niezrozumiała i w tym przypadku obwiniam szybkie tempo odcinka. Po tym jak dowiaduje się, że CSM miał udział w tym eksperymencie to dziwnie zareagowała w samochodzie, jakby to ją nie ruszyło, ale później gdy spotyka Williama podającego się za jej faceta widać, że jej zależy na chłopaku mimo faktów co poznała. A za chwilę gdy myśli, że zginął reaguje na zimno i nawet szokiem tego nie potrafię wyjaśnić. Bo nawet jak to nie jest syn Muldera to jakieś matczyne uczucia powinny się pojawić, które pojawiły się scenę wcześniej, a za chwilę zachowuje się tak jakby nie przeżyła tego wszystkiego co przeżyła z dzieckiem i po adopcji, jakby ostatnie lata się nie wydarzyły. W ciągu kilku minut jej się odmieniło?
Nie rozumiem też czemu nie pojechała z Mulderem Dana szukać syna, nawet jak okazało się że w ciąży jest. Choć na szczęście rola Anderson nie jest ograniczona do minimum, rozmawia z Foxem przez telefon wciąż, i spotykają się pod koniec odcinka. Jak dobrze był prowadzony ten wątek przez sezon to na koniec wygląda, że Williama dosłownie wyrzucił Carter na śmietnik, i tak samo go bohaterowie potraktowali, bo wystarczy że w ciąży jest Dana to już jej na synu nie zależy, i mówi że nie była jego matką mimo faktu urodzenia, itd. Ja tego nie kupuję, bo to zupełnie do tej postaci nie pasuje i tego co przeszła przez tyle lat. Chociaż nie mówi tego z uśmiechem na ustach, niby przejęta jest wydarzeniami, ale ten okropny tekst, który do Scully nie pasuje za nic.
Chociaż spotkałem się z opiniami fanów, że wcale Williama Dana nie odtrąca jak dowiedziała się "prawdy" o nim i o to chodzi w tej scenie gdy zachowuje się irracjonalnie. Wpierw jest scena jak mówi jej nastolatek by przestali go szukać i dali mu odejść, czyli można odnieść wrażenie, że uszanowała jego prośbę i dlatego później mówi to co wywołało największe kontrowersje w fandomie, że "to eksperyment, nie była mu matką, tylko urodziła, itd". Spora część widzów, w tym ja, uwierzyła w to, bo to tak zabrzmiało jakby mówiła o zeszłorocznym śniegu, a nie o dziecku o którym myślała non stop od czasów adopcji. Więc dla mnie scena nakręcona jest źle, bo mimo starań Anderson i Duchovny'ego do których nie mogę przyczepić się to powinni wszyscy widzowie wpaść na to, a nie co dziesiąty widz czy którymś tam załapał o co chodzi.
Najmniejszy problem mam z tym co myślałem, że będę miał dość duży czyli faktem, że 55letnia kobieta jest w ciąży. Fandom odkrył to po wydarzeniach w Plus One, informacja krążyła od czasów emisji 11x03 i ja to kupuję, ale tylko w takim wypadku jeśli jest to ostatni odcinek serialu. Po pierwsze ja to akceptuję, bo są newsy, że nawet 70latki rodzą dzieci, czyli to nic zaskakującego. No i po drugie należy się jakieś szczęście Scully a o byciu mamą marzyła od dawna. Bedzie mogła spełnić swoje marzenie i nie popełnić błędów związanych z Williamem, ale liczę że serial się skończy, bo coś czuję że mogą być dramatyczne sytuacje związane z drugim dzieckiem.
Łatwo też ciążę można podciągnąć pod odejście Anderson jeśli będą kolejne seria - Scully w ciąży i wraca do pracy chirurga, a Fox pracuje w Archiwum X, ewentualnie Mulder ją utrzymuje pracując w Archiwum X a Scully na chorobowym, urlopie (chyba nikt nie uwierzył Kershowi o likwidacji ich biura?) i w takim wypadku nie muszą pokazywać Scully w kolejnych seriach. O wiele lepszy sposób na pozbycie się Dany mają teraz niż mieli (a raczej nie mieli) w finale sezonu ósmego Foxa, gdy w ogóle się go nie pozbyli. No i po prostu sobie wyjechał w premierze 9 serii, choć wiadomo żeby tego nie zrobił.
Dla mnie to zakończenie jest otwarte na tyle fajnie, że mimo średniego poziomu finału i dziwnych reakcji bohaterów to ja akceptuję taki koniec jako koniec serialu. Choć pewnie tak się nie stanie. Aktorsko też dobra robota, zwłaszcza Duchovny mnie znowu miło zaskoczył. Niestety gorzej z Anderson, która nie gra źle, zwłaszcza ostatnie sceny ma dobre, ale też za bardzo nie ma okazji by wykazać się aktorsko, np. scena w samochodzie gdy dowiaduje się o "ojcostwie" Palacza to jakoś tak ucięta jest nagle.
Ostatnie 15 minut jest dobre, budzi emocje, ale zachowanie bohaterów jak pisałem zupełnie do nich nie pasuje. Mogę się zgodzić że źle odczytałem finałową scenę ze Scully, bo wygląda jej reakcja jakby 18 lat się nie wydarzyło, a wiadomo, że ona by tak się nie zachowała, i nie tylko ja tak to odebrałem. Za drugim razem jak oglądałem to wciąż nie widzę tego co inni fani, że odpuściła jego szukanie bo ją poprosił o to, a nie że zaczęła dzieciaka nagle olewać, ale przez to jak scena jest źle zrealizowana to na mnie tak nie zadziałało jak sugerują coniektórzy fani. Carter mitologię powinien pisać z jeszcze jedną osobą, albo całkowicie olać mitologię i pisać standalony, bo lepiej mu wychodzą jak pokazał odcinkiem Plus One.
Nie wiem co więcej napisać o finale i może podsumuję, że dla mnie najważniejsze że M i S żyją, nie zawieszono akcji, i liczę że to jednak będzie koniec, bo nie wyobrażam sobie kontynuacji po takim zakończeniu. Uważam tak mimo tego, że zadowolony jestem z 11 serii, która dobra jest. Dwa słabe odcinki, dwa średnie, a reszta przynajmniej dobra.
Nie jestem zaskoczony poziomem odcinka, bo nie da się w ciągu 40 minut stworzyć dobrego mytharca, który powinien trwać 90 minut lub dwie godziny. I nie mam pojęcia dlaczego nakręcili (nie licząc 11x05) tylko dwa mytharcy przy większej ilości epizodów jak w serii 11. Carter ograniczył do minimum bo nie przepada może sam już za mitologią czy to wymóg ze strony stacji po krytyce jego odcinków w 10 sezonie? To oczywiście pytanie retoryczne.
Ale 11x10 ma te same problemy co pozostałe części, bo akcja pędzi przez co za wiele emocji nie ma, bo postacie są ciągle w biegu i nie mają czasu na to by przystanąć. Więc dochodzi do tak absurdalnych sytuacji, że w ciągu kilku sekund postać zmienia zachowanie nie wiadomo dlaczego, bo tak szybko akcja pędzi. Mam na myśli jedną scenę ze Scully, ale o tym napiszę później. A w 2parterach, 3parterach akcja tak nie pędziła nigdy.
Może zacznę od początku czyli jak myślałem, w czwartej części Struggle mamy monolog Williama, po monologach Muldera, Scully i Palacza. Ale później następuje scena, która mnie rozbawiła niezamierzenie i chyba nikt tego nie wziął na poważnie, czyli kolejne zlikwidowanie Archiwum X. Tyle razy już likwidowano XF, że to w ogóle nie działa. Kolejna rzecz na którą zwróciłem uwagę w odcinku to fakt, że tak po prawdzie to niepotrzebnie wprowadzono nowe postacie do 11 serii. Pojawili się nowi źli w dwóch, trzech odcinkach i zginęli nie robiąc na widzu żadnego wrażenia, mam na myśli pana Y i jego pracownicę graną przez Hershey - zupełnie niewykorzystane postacie.
Może teraz skupię się na poszczególnych postaciach i zacznę od Moniki Reyes. W sezonach 8 i 9 wolałem od niej Johna Doggetta, ale tak ogólnie Monika to była fajna postać. Więc przyznam, że nie miło zaskoczyło mnie gdy w finale 10 serii okazało się, że przeszła na złą stronę mocy, a jakbym był jej fanem to bym się mocno wkurzył co z nią zrobiono w 10 serii. Ale i tak miałem nadzieję na to, że jakoś to wyjaśnią w 11 sezonie skąd u niej taka zmiana co było spowodowane też tym, że aktorka w czasie zdjęć do 11 serii sugerowała, że poznamy powody jej zdrady. No i nic z tego. Oczywiście są sceny delikatnie sugerujące, że działa na dwa fronty. Można pomyśleć, że robi to dla Williama oraz Muldera i Scully, jak telefon do naszych bohaterów, czy scena gdy jest przeciwna zabiciu Skinnera, ale (najprawdopodobniej) zginęła i nie wiemy czemu robiła za podwójnego agenta. Możemy się tylko domyślać i nie rozumiem po co Annabeth Gish sugerowała, że wyjaśni się wątek jej postaci. W 11 serii miał wrócić też Doggett, ale dobrze że nie wrócił, bo pewnie spotkałby go podobny los co Reyes, a nawet jakby nie przeszedł na złą stronę mocy to by pewnie zginął.
Co do losu Skinnera to ciekawe, że zakończyło się podobnie jak w finale 9 serii gdy też nie było wiadomo co z nim, ale jeśli to będzie finał serialu to ja akceptuję takie zakończenie. Facet spotkał swoje przeznaczenie i jeśli to ma być koniec serialu to ja takie rozwiązanie kupuję. Chociaż jak to z Carterem bywa wcale nie zdziwię się, że jednak przeżył łysy, jeśli będzie kolejna seria.
No i Palacz. Muszę powiedzieć że dobra scena, mocna, jak załatwia go Mulder, ale oczywiście w głowie jest myśl, skoro tyle razy przeżył, nawet z rakiety dostał, czyli to wcale nic nie musi znaczyć i jak będzie 12 seria możemy go zobaczyć ponownie. Przecież ma w sobie obce DNA, a showrunner uwielbia tą postać, ale wolałbym żeby to był definitywny koniec CSMa. Ze wszystkich śmierci Busha to jest najlepsza i najbardziej emocjonująca scena.
Kolejna sprawa czyli William. I muszę przyznać się do błędu, choć nie do końca. Od 11x01 cały czas powtarzałem, że Mulder jest jednak ojcem, metaforycznie jest CSM ojcem, uleczył z bezpłodności Scully i miałem rację i nie miałem. Okazało się ze przez sezony 7-10 oraz I Want to Believe Mulder i Scully, oraz fandom żył w błędzie. Co prawda potwierdzono co podejrzewałem, że Palacz nie jest ojcem fizycznie, tylko stworzył Williama za pomocą obcego DNA co było pewne od czasów 7 serii. Uważa się za Boga i tutaj moja teoria się potwierdza, ale nie ma w finale żadnego potwierdzenia ojcostwa Foxa , a nawet jest powiedziane wprost, że to nie ich dziecko. No i ja nie wiem skąd taki spoiler był przed emisją finału, że potwierdzi się ojcostwo Foxa.
Inna sprawa, że ja po prostu nie wierzę w to, że Carter miał to zaplanowane od czasów emisji En Ami z 7 serii, nawet jak tak mówi, bo gdyby tak było to przecież Palacz nie odmówiłby sobie przyjemności powiedzenia agentom o tym przed dostaniem rakietą w finale 9 serii. Oczywiście można założyć, że wtedy serial się zakończył i nie chciał dokładać kolejnego cliffhangera na koniec, razem z zapowiedzianą apokalipsą, ale nie uwierzę w to, że planował mieszanie z ojcostwem Williama już w czasie 7 serii.
Potwierdzono,, że William to owoc tylko eksperymentu, zwłaszcza że to łączy się z wątkami religijnymi, które lubi dawać Carter. Więc CSM uważał się za Boga, a William to naukowe niepokalane poczęcie. Ale najlepsze, że też w 11 serii sugerowali w odcinku Ghouli przez to jakie miał William zainteresowania, że to syn Foxa. Gdyby w 8 i 9 serii powiedziano, że chłopak to efekt tylko i wyłącznie eksperymentu, nie syn Muldera to problemu by nie było, ale zrobione zupełnie coś odwrotnego, czyli sugerowano cały czas jego ojcostwo przez dwa sezony, film i w 10 serii 2 lata temu. Niepotrzebnie gmatwa i miesza widzom się to co było pewne od 18 lat i dlatego w tym wypadku rozumiem krytykę. No i jak teraz będzie się oglądało odcinki z serii 8-10, czy nawet z 11, poświęcone Williamowi i wyrzutom sumienia bohaterów mając świadomość, że to nie ich syn, tylko że w konkretnych odcinkach 8 i 9 serii ciągle to sugerują?
Ale najgorsza jest reakcja Scully, która dla mnie jest totalnie niezrozumiała i w tym przypadku obwiniam szybkie tempo odcinka. Po tym jak dowiaduje się, że CSM miał udział w tym eksperymencie to dziwnie zareagowała w samochodzie, jakby to ją nie ruszyło, ale później gdy spotyka Williama podającego się za jej faceta widać, że jej zależy na chłopaku mimo faktów co poznała. A za chwilę gdy myśli, że zginął reaguje na zimno i nawet szokiem tego nie potrafię wyjaśnić. Bo nawet jak to nie jest syn Muldera to jakieś matczyne uczucia powinny się pojawić, które pojawiły się scenę wcześniej, a za chwilę zachowuje się tak jakby nie przeżyła tego wszystkiego co przeżyła z dzieckiem i po adopcji, jakby ostatnie lata się nie wydarzyły. W ciągu kilku minut jej się odmieniło?
Nie rozumiem też czemu nie pojechała z Mulderem Dana szukać syna, nawet jak okazało się że w ciąży jest. Choć na szczęście rola Anderson nie jest ograniczona do minimum, rozmawia z Foxem przez telefon wciąż, i spotykają się pod koniec odcinka. Jak dobrze był prowadzony ten wątek przez sezon to na koniec wygląda, że Williama dosłownie wyrzucił Carter na śmietnik, i tak samo go bohaterowie potraktowali, bo wystarczy że w ciąży jest Dana to już jej na synu nie zależy, i mówi że nie była jego matką mimo faktu urodzenia, itd. Ja tego nie kupuję, bo to zupełnie do tej postaci nie pasuje i tego co przeszła przez tyle lat. Chociaż nie mówi tego z uśmiechem na ustach, niby przejęta jest wydarzeniami, ale ten okropny tekst, który do Scully nie pasuje za nic.
Chociaż spotkałem się z opiniami fanów, że wcale Williama Dana nie odtrąca jak dowiedziała się "prawdy" o nim i o to chodzi w tej scenie gdy zachowuje się irracjonalnie. Wpierw jest scena jak mówi jej nastolatek by przestali go szukać i dali mu odejść, czyli można odnieść wrażenie, że uszanowała jego prośbę i dlatego później mówi to co wywołało największe kontrowersje w fandomie, że "to eksperyment, nie była mu matką, tylko urodziła, itd". Spora część widzów, w tym ja, uwierzyła w to, bo to tak zabrzmiało jakby mówiła o zeszłorocznym śniegu, a nie o dziecku o którym myślała non stop od czasów adopcji. Więc dla mnie scena nakręcona jest źle, bo mimo starań Anderson i Duchovny'ego do których nie mogę przyczepić się to powinni wszyscy widzowie wpaść na to, a nie co dziesiąty widz czy którymś tam załapał o co chodzi.
Najmniejszy problem mam z tym co myślałem, że będę miał dość duży czyli faktem, że 55letnia kobieta jest w ciąży. Fandom odkrył to po wydarzeniach w Plus One, informacja krążyła od czasów emisji 11x03 i ja to kupuję, ale tylko w takim wypadku jeśli jest to ostatni odcinek serialu. Po pierwsze ja to akceptuję, bo są newsy, że nawet 70latki rodzą dzieci, czyli to nic zaskakującego. No i po drugie należy się jakieś szczęście Scully a o byciu mamą marzyła od dawna. Bedzie mogła spełnić swoje marzenie i nie popełnić błędów związanych z Williamem, ale liczę że serial się skończy, bo coś czuję że mogą być dramatyczne sytuacje związane z drugim dzieckiem.
Łatwo też ciążę można podciągnąć pod odejście Anderson jeśli będą kolejne seria - Scully w ciąży i wraca do pracy chirurga, a Fox pracuje w Archiwum X, ewentualnie Mulder ją utrzymuje pracując w Archiwum X a Scully na chorobowym, urlopie (chyba nikt nie uwierzył Kershowi o likwidacji ich biura?) i w takim wypadku nie muszą pokazywać Scully w kolejnych seriach. O wiele lepszy sposób na pozbycie się Dany mają teraz niż mieli (a raczej nie mieli) w finale sezonu ósmego Foxa, gdy w ogóle się go nie pozbyli. No i po prostu sobie wyjechał w premierze 9 serii, choć wiadomo żeby tego nie zrobił.
Dla mnie to zakończenie jest otwarte na tyle fajnie, że mimo średniego poziomu finału i dziwnych reakcji bohaterów to ja akceptuję taki koniec jako koniec serialu. Choć pewnie tak się nie stanie. Aktorsko też dobra robota, zwłaszcza Duchovny mnie znowu miło zaskoczył. Niestety gorzej z Anderson, która nie gra źle, zwłaszcza ostatnie sceny ma dobre, ale też za bardzo nie ma okazji by wykazać się aktorsko, np. scena w samochodzie gdy dowiaduje się o "ojcostwie" Palacza to jakoś tak ucięta jest nagle.
Ostatnie 15 minut jest dobre, budzi emocje, ale zachowanie bohaterów jak pisałem zupełnie do nich nie pasuje. Mogę się zgodzić że źle odczytałem finałową scenę ze Scully, bo wygląda jej reakcja jakby 18 lat się nie wydarzyło, a wiadomo, że ona by tak się nie zachowała, i nie tylko ja tak to odebrałem. Za drugim razem jak oglądałem to wciąż nie widzę tego co inni fani, że odpuściła jego szukanie bo ją poprosił o to, a nie że zaczęła dzieciaka nagle olewać, ale przez to jak scena jest źle zrealizowana to na mnie tak nie zadziałało jak sugerują coniektórzy fani. Carter mitologię powinien pisać z jeszcze jedną osobą, albo całkowicie olać mitologię i pisać standalony, bo lepiej mu wychodzą jak pokazał odcinkiem Plus One.
Nie wiem co więcej napisać o finale i może podsumuję, że dla mnie najważniejsze że M i S żyją, nie zawieszono akcji, i liczę że to jednak będzie koniec, bo nie wyobrażam sobie kontynuacji po takim zakończeniu. Uważam tak mimo tego, że zadowolony jestem z 11 serii, która dobra jest. Dwa słabe odcinki, dwa średnie, a reszta przynajmniej dobra.
23-03-2018, 01:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-03-2018, 01:32 przez michax.)
Spoiler




