Nadrobiłem trochę twórczości Stanleya Kubricka i sam nie wiem właściwie co sądzić.
Mechaniczna Pomarańcza - Ten film całościowo podobał mi się najbardziej. Pierwsze, co rzuca się w oczy, a raczej w uszy to muzyka. Sam film jest ciekawy, główna postać jest bardzo dobrze odegrana, i mimo okrucieństw jakich dokonała to idzie jej tam jakoś kibicować. Seans z otwartymi oczami mnie rozwalił, najlepsza scena. 8.5/10.
Lśnienie - Tu często były momenty nużące, ale jeszcze to wynagradzają klimat i Jack. Gdybym miał taką żonę i lekko przyjebanego syna to też bym zwariował. Zapadła mi w pamięci jazda na rowerku po podłodze i dywanach, czuć celową zabawę dźwiękiem. 8.5/10.
Full Metal Jacket - Pierwsza połowa to film idealny. Hartman i cała szkoła to coś czego jeszcze w kinie nie widziałem. Cały proces szkolenia był mega ciekawy i nie chciałem ominąć ani sekundy. Druga połowa to spadek formy. Joker nie jest na tyle interesującą postacią, żeby trzymać tę połowę obrazu na swoich barkach. Strasznie nierówne dzieło. Za to świetnie były użyte dwa utwory, Nancy Sinatra i "Paint in Black" na napisach". 8.5/10.
2001: Odyseja Kosmiczna - 20 minut małp -> ekspozycja kosmosu -> chwila gadki -> ekspozycja kosmosu -> ciekawie zapadająca się misja na Jupitera -> ale masz tu kolejną ekspozycję kosmosu -> latanie pomiędzy wymiarami i śmieszne przebitki na twarz bohatera i totalny mindfuck, z tymże nie za bardzo interesujący. Technicznie ten film jest wspaniały. Pokład, kosmos, statek, nic nie wygląda sztucznie z wyjątkiem planet, ale nie ma czegoś, co świeciłoby się jak psu jajca. Oprócz Hala nie ma tu żadnej ciekawej postaci. Ekspozycje po x razie zaczynają być nudne. Forma jest, treści nie za bardzo. 4/10.
W planach jeszcze "Oczy szeroko zamknięte".
Mechaniczna Pomarańcza - Ten film całościowo podobał mi się najbardziej. Pierwsze, co rzuca się w oczy, a raczej w uszy to muzyka. Sam film jest ciekawy, główna postać jest bardzo dobrze odegrana, i mimo okrucieństw jakich dokonała to idzie jej tam jakoś kibicować. Seans z otwartymi oczami mnie rozwalił, najlepsza scena. 8.5/10.
Lśnienie - Tu często były momenty nużące, ale jeszcze to wynagradzają klimat i Jack. Gdybym miał taką żonę i lekko przyjebanego syna to też bym zwariował. Zapadła mi w pamięci jazda na rowerku po podłodze i dywanach, czuć celową zabawę dźwiękiem. 8.5/10.
Full Metal Jacket - Pierwsza połowa to film idealny. Hartman i cała szkoła to coś czego jeszcze w kinie nie widziałem. Cały proces szkolenia był mega ciekawy i nie chciałem ominąć ani sekundy. Druga połowa to spadek formy. Joker nie jest na tyle interesującą postacią, żeby trzymać tę połowę obrazu na swoich barkach. Strasznie nierówne dzieło. Za to świetnie były użyte dwa utwory, Nancy Sinatra i "Paint in Black" na napisach". 8.5/10.
2001: Odyseja Kosmiczna - 20 minut małp -> ekspozycja kosmosu -> chwila gadki -> ekspozycja kosmosu -> ciekawie zapadająca się misja na Jupitera -> ale masz tu kolejną ekspozycję kosmosu -> latanie pomiędzy wymiarami i śmieszne przebitki na twarz bohatera i totalny mindfuck, z tymże nie za bardzo interesujący. Technicznie ten film jest wspaniały. Pokład, kosmos, statek, nic nie wygląda sztucznie z wyjątkiem planet, ale nie ma czegoś, co świeciłoby się jak psu jajca. Oprócz Hala nie ma tu żadnej ciekawej postaci. Ekspozycje po x razie zaczynają być nudne. Forma jest, treści nie za bardzo. 4/10.
W planach jeszcze "Oczy szeroko zamknięte".
16-04-2018, 13:26





