A ja jestem na meh. CW przy całej swej masie miało solidny kręgosłup dramatyczny w postaci konfliktu Rogers/Stark; IW rozłazi się w szwach na średnio angażujące epizody. Sceny akcji takie tam, żadna nie podskoczy pościgowi z CW czy ulicznemu starciu z WS. Na plus wyróżnia się tylko konfrontacja na Tytanie. Wakanda to nieangażujący bajzel, w pozostałych poziomy mocy skaczą w górę i w dół tak mocno, że przebieg walk wydaje się losowy. No i jak na budowane od 10 lat uniwersum za duża część interakcji sprowadza się do "cześć, jestem X, wklepmy Thanosowi" "Okej, tylko jak?" Znowu, na plus wyróżnia się jedynie relacja Thor/Rocket, będąca obok samego Thanosa zdecydowanie najmocniejszym punktem filmu. Ebony Maw też był spoko, reszta ekipy złych na przemiał.
No i wybaczcie, ale to zakończenie jest z oczywistych względów do dupy. Oglądanie go jest jak rozmowa telefoniczna z Van Zantem - po drugiej stronie jest trup. A potem oczywiście skromne, poważne białe napisy na czarnym tle zamiast zwyczajowej animacji, żebyśmy nie mieli wątpliwości jakie to wszystko super cereal. Pfff. Przynajmniej już wiem, jak powinna nazywać się kolejna część:
6/10
No i wybaczcie, ale to zakończenie jest z oczywistych względów do dupy. Oglądanie go jest jak rozmowa telefoniczna z Van Zantem - po drugiej stronie jest trup. A potem oczywiście skromne, poważne białe napisy na czarnym tle zamiast zwyczajowej animacji, żebyśmy nie mieli wątpliwości jakie to wszystko super cereal. Pfff. Przynajmniej już wiem, jak powinna nazywać się kolejna część:
6/10
26-04-2018, 00:45
Spoiler




