Cytat:The Sopranos tez nie bylby tu dobrym przykladem?
może być. podobnie State of Grace, Infernal Affairs (inwigilacja triady), w pewnym sensie Carlito's Way... ale to wszystko nie są filmy przekrojowe, nie mają ambicji prześwietlania swoich czasów, utrwalania bohaterów w charakterystycznych dla epoki pozach. słowem, nie noszą śladów epickości. Scott natomiast stworzył rasowy epos gangsterski, akcje osadził w przełomowym dla Ameryki momencie. zarzuty o wtórność wynikają z faktu, że epos gatunkowo opiera się na powtarzalności mitu. stąd zapewne dokuczające co niektórym wrażenie kopiowania wątków i postaci.
pod względem konstrukcji fabularnej American Gangster to film w takim samym stopniu nowatorski, co powielający schemat. nowatorski, ponieważ mamy do czynienia z dwoma światami, które przez niemal cały czas trwania akcji wymijają się wzajemnie, ba, przez bez mała 70 minut Roberts nie ma w ogóle pojęcia o istnieniu Franca Lucasa, ustawiając śledztwo pod działalność włoskiej mafii. dopiero później - znakomicie spożytkowany rekwizyt (podarunek od małżonki - futro) - Lucas zaczyna przyciągać obiektywy policyjnych aparatów. nie przypominam sobie filmu gangsterskiego/policyjnego, w którym intryga byłaby prowadzona w taki sposób. w Heat bohaterowie spotykają się w połowie drogi (do kontaktu wzrokowego dochodzi jeszcze wcześniej).
Cytat:No a co powiesz o scenie, w ktorej jakies obce Murzyny szprycuja sie w jakiejs obcej melinie?
melina nie była obca. należała do znajomej Lucasa. lokum stanie sie później centrum rozdziału heroiny i przeliczania pieniędzy. Lucas oprowadzi po niej braci, a właścicielką uczyni ową farbowaną, kościstą ćpunkę. nie wiem, kto sugeruje, że ta scena jest doklejona na siłę i szczerze mówiąc nie obchodzi mnie to. naprawdę polecam obejrzeć film raz jeszcze, bo za pierwszym razem wiele umyka. np. scena, kiedy Lucas zabija tego frajera w kapeluszu, który strugał samozwańczego bossa dzielnicy. z początku uznałem, że gest zostawienia pieniędzy to taka cool zagrywka cool gangstera. mój błąd. cała scena jest dojebana do pieca i to konkretnie. Lucas dostrzega frajera w kapeluszu, jak stoi przy straganie i opierdala sprzedawcę. nie zastanawia sie długo: bierze szklankę cukru, wysypuje zawartość na talerzyk, podchodzi do gościa, strzela mu w łeb, naczynie stawia przy trupie, wyjmuje mu z portfela plik banknotów, wpycha je do szklanki i mówi: "Twoje 20%". robi to w biały dzień, przy świadkach, na oczach goryla tego frajera. sam gest miał związek z wcześniejsza rozmową, w której wypicowany gangster zażądał od Lucasa haraczu w wysokości 20%. Lucas domówił, kładac na stole dolara.
nawiasem, to podczas pierwszego wypadu do meliny w towarzystwie dwóch ćpunów, siedząc wygodnie w fotelu i obserwując, jak jeden z Murzynow daje sobie strzała, Lucas wpada na pomysł dochodowego biznesu.
03-02-2008, 17:21






