Ponieważ kilka dni temu skończyłam remont i wymianę sprzętu w mojej "sali" kinowej serwuję sobie powtórki filmów na nowym sprzęcie. Powrót do BR2049 okazał się niestety rozczarowaniem. Wcześniej widziałam go już 2x. Po drugim seansie byłam przekonana, że z każdym kolejnym film będzie zyskiwał w moich oczach. Tak się niestety nie dzieje. Trzecia powtórka okazała się dość bolesna. Jeżeli chodzi o stronę wizualną to jest to naprawdę wybitne arcydzieło. Jakość obrazu, gra światłem, kadry, kolory - czysty geniusz. Jednak strona fabularna to jest dno. Brakuje tu klimatu osaczenia jaki posiadał oryginalny BR. O ile pomysł na sam temat wyjściowy w którym okazuje się, że starsze modele replikantów mogą się rozmnażać - jest genialny to jednak rozwinięcie tego wątku to jakaś kpina z widza. Zbyt prosto K dochodzi do prawdy - samo śledztwo przypominało mi nie film fabularny ale grę przygodową, gdzie odwiedzamy poszczególne lokalizacje, rozmawiamy tam ze spotkanymi postaciami i znajdujemy przedmioty, które otwierają nam przejścia na mapie do kolejnych lokalizacji aż do finału. Czysty schemat bez zaskakujących wątków, bez napięcia, bez iskry. Czyste rzemiosło a nie prawdziwa sztuka jak w oryginalnym BR, który po seansie zostawiał widza z mnóstwem pytań i nie mniejszą ilością interpretacji. BR2049 z oryginałem na warstwie fabularnej przegrywa na całej linii. To film bardziej nakręcony dla dzisiejszego mniej wymagającego widza. Nie ma tu żadnej tak naprawdę godnej sceny do której warto by wracać a przecież właśnie z tego zasłynął oryginalny BR jak finałowa przemowa Roya.
13-05-2018, 17:26 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-05-2018, 17:27 przez Monika.)





