A czy ja napisałem, że jest to coś dziwnego? Celem tego fragmentu było stwierdzenie faktu, a nie ocena czy to coś dobrego czy złego. Tej dyskusji nie chciałem zaczynać.
Dla mnie tego rodzaju sprawy to kwestia Mefistowego "coś miłego". Jak się dobrze mówi o Polakach, to mi też jest instynktownie miło. Jak się zle mówi, to też zaczynam się z odruchu robić defensywny. Jakby Polacy wyszli z grupy to też bym się bardzo cieszył i miłoby się patrzyło na narodowe uniesienie, chociaż piłka nożną interesuję się tak jak zeszłorocznym śniegiem (widziałem w życiu dwa mecze, serio). Cyberpunk się świetnie zapowiada, ale gdyby to nie był polski produkt, to wątpie czy ja i Wy razem natrzaskalibyśmy o tej grze kilkanaście stron tekstu, w ciągu zaledwie kilku dni trwania E3. Plemiennej identyfikacji człowiek nigdy do końca nie da rady z siebie wyzbyć, nie ważne jak bardzo by się starał być racjonalny.
Ale też jednocześnie nie mam na to jakiegoś specjalnego ciśnienia, nie lubie się podbudowywać wspólnym, komunalnym uczuciem osiągnięć na które nie miałem żadnego wpływu, z ludzmi których nigdy nie spotkałem. Wiadomo, najlepiej przyjąć tutaj postawę libertariańską. Jesteśmy indywidualnymi jednostkami. Bierz odpowiedzialność i dumę za własne osiągnięcia, a nie za to, że twój pra-dziad, z którym nic naprawdę konkretnego nie miałeś wspólnego, szczezł w bitwie pod whogivesashit. Pewna doza identyfikacji ze swoimi sąsiadami, uczucia społecznej wspólnoty i rozpoznania że bylśmy kształtowani i wychowywani przez ten sam kurwidołek, a nawet uczucia wdzięczności, że był to ten konkretny, fajny kurwidołek, a nie jakieś gorsze szambo z mniej przyjemnych części świata, jest jak najbardziej zrozumiała i wskazana, ale warto pamiętać, by nie przesadzić. Cytując klasyka:
Dla mnie tego rodzaju sprawy to kwestia Mefistowego "coś miłego". Jak się dobrze mówi o Polakach, to mi też jest instynktownie miło. Jak się zle mówi, to też zaczynam się z odruchu robić defensywny. Jakby Polacy wyszli z grupy to też bym się bardzo cieszył i miłoby się patrzyło na narodowe uniesienie, chociaż piłka nożną interesuję się tak jak zeszłorocznym śniegiem (widziałem w życiu dwa mecze, serio). Cyberpunk się świetnie zapowiada, ale gdyby to nie był polski produkt, to wątpie czy ja i Wy razem natrzaskalibyśmy o tej grze kilkanaście stron tekstu, w ciągu zaledwie kilku dni trwania E3. Plemiennej identyfikacji człowiek nigdy do końca nie da rady z siebie wyzbyć, nie ważne jak bardzo by się starał być racjonalny.
Ale też jednocześnie nie mam na to jakiegoś specjalnego ciśnienia, nie lubie się podbudowywać wspólnym, komunalnym uczuciem osiągnięć na które nie miałem żadnego wpływu, z ludzmi których nigdy nie spotkałem. Wiadomo, najlepiej przyjąć tutaj postawę libertariańską. Jesteśmy indywidualnymi jednostkami. Bierz odpowiedzialność i dumę za własne osiągnięcia, a nie za to, że twój pra-dziad, z którym nic naprawdę konkretnego nie miałeś wspólnego, szczezł w bitwie pod whogivesashit. Pewna doza identyfikacji ze swoimi sąsiadami, uczucia społecznej wspólnoty i rozpoznania że bylśmy kształtowani i wychowywani przez ten sam kurwidołek, a nawet uczucia wdzięczności, że był to ten konkretny, fajny kurwidołek, a nie jakieś gorsze szambo z mniej przyjemnych części świata, jest jak najbardziej zrozumiała i wskazana, ale warto pamiętać, by nie przesadzić. Cytując klasyka:
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
12-07-2018, 15:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-07-2018, 15:47 przez Proteus.)





