byłem jakis czas temu w MultiKinie na "Hereditary", środa, godziny szczytu.
Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. film jest nieśpieszny, wiec po jakiejś godzinie wiekszość widzów zaczeła się nudzic, bo gdzie so duchy i czemu nie ma, jak to powiedziała siedząca obok mnie dziewczyna, "szypkich scen". w scenach "mlaskania językiem" pol sali robiło to samo, nawet w trakcie napisow koncowych. jakiś koleś, podpity, śmiał się w głos przez ostatnie 10 minut, nie reagował nawet po tym jak jakas parka zaczęła słusznie wyzywać go od "śmieci". żenada.
lesson learned.
Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. film jest nieśpieszny, wiec po jakiejś godzinie wiekszość widzów zaczeła się nudzic, bo gdzie so duchy i czemu nie ma, jak to powiedziała siedząca obok mnie dziewczyna, "szypkich scen". w scenach "mlaskania językiem" pol sali robiło to samo, nawet w trakcie napisow koncowych. jakiś koleś, podpity, śmiał się w głos przez ostatnie 10 minut, nie reagował nawet po tym jak jakas parka zaczęła słusznie wyzywać go od "śmieci". żenada.
lesson learned.
25-07-2018, 09:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-07-2018, 10:13 przez Bartholomew.)





