"Oczy szeroko zamknięte" - Spontanicznie postanowiłem nadrobić kolejny film Kubricka, i to była bardzo dobra decyzja. "Oczy szeroko zamknięte" jest pierwszym filmem Stanleya, który obejrzałem na raz w całości. "Lśnienie", "Full Metal Jacket", i "Mechaniczna Pomarańcza" oglądałem na dwa razy, a "Odyseję Kosmiczną" 3-4? Czemu, bo po prostu zasypiałem, mimo, że trzy pierwsze tytuły są naprawdę dobre, to jednak nie angażowały mnie tak bardzo jak ostatni film w karierze tego reżysera. Ten film, umówmy się, kupuje mnie już pierwszym kadrem. Rozmowy między postaciami Toma i Nicole Kidman są ciekawe i czasami nawet zabawne, mimo że zauważyłem częste powtarzanie pytań. Bankiet jest ciekawy, zazdrośni główni bohaterowie są ciekawi, samotna przechadzka Billa jest ciekawa, ale to i tak cisza przed burzą, tj. akcją w "Domu". Bill przekraczający próg rezydencji w masce i pelerynie, w rytmie niepokojącej muzyki i w końcu wchodzący do sali, gdzie odbywa się "rytuał" z dziwkami. O ja pieprzę, czegoś tak niepokojącego, przerażającego ale i murującego w fotel nie widziałem chyba od seansu "Twin Peaks". Kubrick absolutnie się nie spieszy z tym obrzędem, wręcz odurza mnie tym kadzidłem, a słowami modlitwy miesza mi w głowie. Potem wiadomo, orgie itd. Film trochę siada w momencie, gdy Cruise odkrywa,że śledzi go jakiś łysol. Przyczepiłbym się też do końcówki, która jest trochę...nie wiem, na odwal się? Czytałem teorię o dwóch starszych panach i córce, i ciekaw jestem, czy sam Kubrick ją miał na myśli, czy jest to dzieło przypadku. Podobno jest też 20 minut materiału skasowanego, więc ciekawe czy to WB trochę pociachało nożyczkami po śmierci Stanleya.
Byłem tez ogromnie ciekaw, jak Kubrick poradzi sobie z techniką kręcenia w 1997 roku, ale film jest żywcem wyjęty z lat 70. Zdradza go tylko Cruise, Kidman i Cumming.
Aha, scena w sklepie z dwoma azjatyckimi degeneratami i sprzedawcą to perełka XD
Pierwszy film Kubricka, którym jestem zachwycony. I pierwszy, do którego będę chciał wrócić. Szkoda, tylko, że perfekcja została osiągnięta dopiero przed śmiercią. 9.5/10.
Byłem tez ogromnie ciekaw, jak Kubrick poradzi sobie z techniką kręcenia w 1997 roku, ale film jest żywcem wyjęty z lat 70. Zdradza go tylko Cruise, Kidman i Cumming.
Aha, scena w sklepie z dwoma azjatyckimi degeneratami i sprzedawcą to perełka XD
Pierwszy film Kubricka, którym jestem zachwycony. I pierwszy, do którego będę chciał wrócić. Szkoda, tylko, że perfekcja została osiągnięta dopiero przed śmiercią. 9.5/10.
05-08-2018, 15:01





