Lemoniadowy Joe (1964)
Lekko zakurzony klasyk czeskiej komedii. Jako parodia westernu naprawdę dobrze się spisuje - od czasu do czasu jakiś żart nie do końca wychodzi (chociażby telegrafista czytający telegram), ale też wiele razy się zaśmiałem. Brooks z pewnością się inspirował później Lipsky'm Jeszcze lepiej spisuje się jako filmowy eksperyment - twórcy podkoloryzowali czarno-białą taśmę na różne kolory w zależności od nastroju - najczęściej kadry są pożółkłe, innym razem niebieskie, jeszcze innym zielone itd. Jest to według mnie naprawdę znakomity pomysł na stworzenie klimatu
Tytułowy protagonista jest w prawdzie nijaki, ale widać że jest on tak napisany umyślnie. Twórcy nieźle bawią się oklepanym wizerunkiem prawego kowboja o złotym sercu, jeszcze wciskając mu w usta co drugą scenę zachwalanie lemoniady, niczym w reklamie xD Najlepszy jest jednak główny czarny charakter, czyli rewolwerowiec Hogo Fogo. Ogólnie sam zamysł na antagonistę będącym mistrzem kamuflażu i iluzjonistą w jednym naprawdę mnie kupuje. Jest też tu dużo numerów śpiewnych i akurat ten fakt mi naprawdę wyjątkowo nie przeszkadza, bo piosenki są tu bombowe ("Whisky, to je moje gusto" najlepsze). Bardzo mi się podobał też montaż, a pojedynek na rewolwery z "murzynem" to jeden z najciekawszych jakie widziałem w kinie ;)
7/10
Lekko zakurzony klasyk czeskiej komedii. Jako parodia westernu naprawdę dobrze się spisuje - od czasu do czasu jakiś żart nie do końca wychodzi (chociażby telegrafista czytający telegram), ale też wiele razy się zaśmiałem. Brooks z pewnością się inspirował później Lipsky'm Jeszcze lepiej spisuje się jako filmowy eksperyment - twórcy podkoloryzowali czarno-białą taśmę na różne kolory w zależności od nastroju - najczęściej kadry są pożółkłe, innym razem niebieskie, jeszcze innym zielone itd. Jest to według mnie naprawdę znakomity pomysł na stworzenie klimatu
Tytułowy protagonista jest w prawdzie nijaki, ale widać że jest on tak napisany umyślnie. Twórcy nieźle bawią się oklepanym wizerunkiem prawego kowboja o złotym sercu, jeszcze wciskając mu w usta co drugą scenę zachwalanie lemoniady, niczym w reklamie xD Najlepszy jest jednak główny czarny charakter, czyli rewolwerowiec Hogo Fogo. Ogólnie sam zamysł na antagonistę będącym mistrzem kamuflażu i iluzjonistą w jednym naprawdę mnie kupuje. Jest też tu dużo numerów śpiewnych i akurat ten fakt mi naprawdę wyjątkowo nie przeszkadza, bo piosenki są tu bombowe ("Whisky, to je moje gusto" najlepsze). Bardzo mi się podobał też montaż, a pojedynek na rewolwery z "murzynem" to jeden z najciekawszych jakie widziałem w kinie ;)
7/10
12-08-2018, 14:22 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-07-2023, 20:45 przez Kryst_007.)





