Skyscraper (2018) - Nie wiem co mają w sobie takiego filmy z The Rockiem, ale mogą one zwierać w sobie totalnie beznadziejny scenariusz, oklepane postaci i być do bólu schematyczne (tak jak w tym przypadku), a i tak ogląda się je bezboleśnie, a seans mija wręcz przyjemnie. Nie wiem, który aktor kina akcji ostatnio prezentował taką charyzmę i na którego tak dobrze się patrzyło. Może Bruce Willis w najlepszych czasach (Mela nie liczę, bo on nigdy nie był typowym aktorem kina akcji). Film totalnie należy do Johnsona i wiem, że jeśli kiedyś pojawi się z nim soczysta, krwawa eRka, w której będzie łamał kości i odcinał głowy, to najprawdopodobniej dostanie ode mnie 10/10. No ale musimy chyba jeszcze poczekać, aż Dwayne definitywnie porzuci pomysł o polityce. Poza nim, Drapacz Chmur ma jeszcze dwa atuty. Mimo wszystko świetny pomysł wyjściowy: mogli tylko się nie pierdzielić i stworzyć wieżowiec nie przewyższający Burj Khalifa o 1/3, tylko powiedzmy dwa, trzy razy. Jak się bawić to na całego. Motyw z ogniem „goniącym” bohaterów na coraz wyższe piętra też super. No i trzeci atut to zaskakująco dobre CGI. Nie wali plastikiem po oczach i dużą robotę robi fakt, że większość akcji dzieje się po zmroku. Jeśli ktoś nie lubi wysokości, to po tym filmie nie będzie jej lubił jeszcze bardziej. Na upartego można jeszcze wymienić Neve jako fajnego MILF-a do schrupania. Ale tak jak wspominałem, reszta leży i kwiczy. Dlatego daję ocenę 6/10, a Dwayne’a będę od tej pory oglądał we wszystkim w czym się pojawia. Może nawet przez pół filmu jeść hamburgera.
01-09-2018, 20:48





