Ogólnie cię rozumiem. Zapomniałem wspomnieć, że 1 sezon faktycznie jest dość powolny i mało się w nim dzieje, pamiętam, że zdarzały sie nawet momenty w których zawieszałem oglądanie na trochę. Potem miałem problem z premierą 2 sezonu...ale potem. Jasne, to ciągle nie jest szybka, wartka akcja, ale dzieje się coraz więcej, dochodzą tabuny nowych postaci, te z 1 sezonu zmieniają strony, powstają nowe sojusze i konflikty a nagromadzenie świetnych twistów w 3 serii to już w ogóle jest coś wspaniałego.
Muzyka moim zdaniem najlepsza jest właśnie w trzeciej odsłonie gdzie każdy odcinek zwieńczony jest jakaś świetnie wpasowaną piosenką m.in Leonarda Cohena czy Sinatre.
Generalnie polecam bardzo spróbować przemęczyć się z premierą 2 sezonu a potem jak po paru kolejnych epkach nie zaskoczy to faktycznie nie ma sensu. Bez aktorów to faktycznie nie byłoby tam już nic.
A David Costabile to jest tak naprawdę zajebisty w, a jakże, trzecim sezonie gdzie po prostu wymiata. Ciekawe jest to, że jeśli chodzi o aktorstwo to Lewis i Paul rządzą i imo nikt z nimi nie daje rady aż do własnie końcowej serii gdzie chociażby Malkovich charyzmą w paru scenach przesłania nawet Lewisa. Pierwszy serial któremu dodanie dwóch najbardziej stereotypowych i oczywistych antagonistów wyszło na plus.
A Damian mógłby też zacząć trochę więcej udzielać się w kinie, może i dla niego i Olyphanta rola u Tarantino będzie drogą do jeszcze większej kariery. Teraz oglądam z nim "Wolf Hall" i jestem niestety straszliwie rozczarowany :(
Muzyka moim zdaniem najlepsza jest właśnie w trzeciej odsłonie gdzie każdy odcinek zwieńczony jest jakaś świetnie wpasowaną piosenką m.in Leonarda Cohena czy Sinatre.
Generalnie polecam bardzo spróbować przemęczyć się z premierą 2 sezonu a potem jak po paru kolejnych epkach nie zaskoczy to faktycznie nie ma sensu. Bez aktorów to faktycznie nie byłoby tam już nic.
A David Costabile to jest tak naprawdę zajebisty w, a jakże, trzecim sezonie gdzie po prostu wymiata. Ciekawe jest to, że jeśli chodzi o aktorstwo to Lewis i Paul rządzą i imo nikt z nimi nie daje rady aż do własnie końcowej serii gdzie chociażby Malkovich charyzmą w paru scenach przesłania nawet Lewisa. Pierwszy serial któremu dodanie dwóch najbardziej stereotypowych i oczywistych antagonistów wyszło na plus.
A Damian mógłby też zacząć trochę więcej udzielać się w kinie, może i dla niego i Olyphanta rola u Tarantino będzie drogą do jeszcze większej kariery. Teraz oglądam z nim "Wolf Hall" i jestem niestety straszliwie rozczarowany :(
04-09-2018, 15:06






