Outlaw King
"Ironclad" bardziej mi się podobał, choć rola kobieca w "Królu" bez porównania lepsza.
Wady:
- Ciężko ogląda się film o średniowiecznych szkockich góralach, gdy w pamięci ciągle żywy jest "Braveheart". Ciężko ogląda się biografię Roberta the Bruce'a, gdy człowiek widział wybitną interpretację tej postaci w wykonaniu jakże niedocenianego znakomitego szkockiego aktora Angusa Macfadyena. W ogóle ciężko jest dzisiaj oceniać jakikolwiek film w kontekście roku 1995 (przypominam: najlepszy rok w historii kina).
- Brak szkockiej muzy, która chwyta za serce i wyciska łzy z oczu.
- Główny bohater taki dobrotliwy i miły na twarzy, że ani przez moment nie uwierzył, że to stojący na czele buntu król-zabijaka.
- Kilka innych rzeczy.
6/10 na kredyt.
"Ironclad" bardziej mi się podobał, choć rola kobieca w "Królu" bez porównania lepsza.
Wady:
- Ciężko ogląda się film o średniowiecznych szkockich góralach, gdy w pamięci ciągle żywy jest "Braveheart". Ciężko ogląda się biografię Roberta the Bruce'a, gdy człowiek widział wybitną interpretację tej postaci w wykonaniu jakże niedocenianego znakomitego szkockiego aktora Angusa Macfadyena. W ogóle ciężko jest dzisiaj oceniać jakikolwiek film w kontekście roku 1995 (przypominam: najlepszy rok w historii kina).
- Brak szkockiej muzy, która chwyta za serce i wyciska łzy z oczu.
- Główny bohater taki dobrotliwy i miły na twarzy, że ani przez moment nie uwierzył, że to stojący na czele buntu król-zabijaka.
- Kilka innych rzeczy.
6/10 na kredyt.
16-11-2018, 09:50 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-11-2018, 09:51 przez Mental.)






