W końcu obejrzałem Creeda i bardzo, ale to bardzo mi się podobał. O ile przy Czarnej Panterze Coogler poległ niemal na każdym polu, tak w takim kinie czuje się świetnie i widać to na ekranie.
Fabularnie to oczywiście nic nowego, ale też nie ma w tym nic złego, bo siłą tej historii jest raz że fundament w postaci poprzednich filmów (kto by pomyślał że 4 dekady (!!!) później Rocky wciąż będzie na ekranach kin?), a dwa jej prostota. Jordan jest bardzo dobry, a jego bohater szczery i prostolinijny, on i jego relacja z Rockym (świetny! Sly) napędzają film, bardzo szybko mnie to wszystko chwyciło i zaangażowało. Nawet Tessa Thompson ma ode mnie serduszko za swoją rolę.
Dodatkowy plusik za montaż i pracę kamery. 8/10
Za tydzień idę do kina :)
Fabularnie to oczywiście nic nowego, ale też nie ma w tym nic złego, bo siłą tej historii jest raz że fundament w postaci poprzednich filmów (kto by pomyślał że 4 dekady (!!!) później Rocky wciąż będzie na ekranach kin?), a dwa jej prostota. Jordan jest bardzo dobry, a jego bohater szczery i prostolinijny, on i jego relacja z Rockym (świetny! Sly) napędzają film, bardzo szybko mnie to wszystko chwyciło i zaangażowało. Nawet Tessa Thompson ma ode mnie serduszko za swoją rolę.
Dodatkowy plusik za montaż i pracę kamery. 8/10
Za tydzień idę do kina :)
17-11-2018, 23:58 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-11-2018, 23:59 przez Mierzwiak.)





