Sorry To Bother You (2018)
Kolejny film w którym łechtająca krytyków metafora jest ważniejsza niż samo dzieło. Mamy więc korporacyjny wyzysk i bohatera który wspinając się po szczeblach kariery dosłownie przestaje gadać jak czarny z nizin społecznych, a zaczyna porozumiewać się czystym, starannie zaakcentowanym głosem białasa. METAFORA! Jakby tej subtelności było mało, w trzecim akcie nasz bohater odkrywa, że...
Może za 20 lat będzie miał swoich wyznawców, ale mnie zupełnie nie ruszył. Miejscami przypominał mi "Windykatorów" Alexa Coxa, ale to chyba zbyt daleko idące skojarzenie. Ostatecznie miałem wrażenie niewykorzystanego potencjału, zarówno pod względem tematyki, jak i dynamicznej formy która pojawia się i znika tak jakby zabrakło budżetu.
5/10
Kolejny film w którym łechtająca krytyków metafora jest ważniejsza niż samo dzieło. Mamy więc korporacyjny wyzysk i bohatera który wspinając się po szczeblach kariery dosłownie przestaje gadać jak czarny z nizin społecznych, a zaczyna porozumiewać się czystym, starannie zaakcentowanym głosem białasa. METAFORA! Jakby tej subtelności było mało, w trzecim akcie nasz bohater odkrywa, że...
Może za 20 lat będzie miał swoich wyznawców, ale mnie zupełnie nie ruszył. Miejscami przypominał mi "Windykatorów" Alexa Coxa, ale to chyba zbyt daleko idące skojarzenie. Ostatecznie miałem wrażenie niewykorzystanego potencjału, zarówno pod względem tematyki, jak i dynamicznej formy która pojawia się i znika tak jakby zabrakło budżetu.
5/10
01-12-2018, 15:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-12-2018, 15:54 przez Szaman.)
Spoiler




