Assassination Nation - czyli mocno hajpowane przez niektórych dziełko, za które zabrałem się z niemałym zainteresowaniem.
Reżyser zdaje się chciał nakręcić super-cool-edgy kultowca, film na "nasze czasy", z głEMbokim przesłaniem nt. roli social mediów, życia nastolatków i o tym, jak zdewaluowało się pojęcie prywatności a przy okazji dorzucić co nieco na temat zamiłowania Amerykanów do broni, pocisnąć bekę z konserwatystów, męskiego szowinizmu, #metoo i wszystkich tematów, które są obecnie na czasie. A wszystko to w konwencji efekciarsko nakręconego i zmontowanego thrillerka na modłę wysrywów pokroju "The Purge".
Co mu ostatecznie wyszło? Wg mnie, jeden z najbardziej nadętych, niesłusznie przekonanych o własnej zajebistości, gównianych filmów tego roku. Wydmuszka, udająca zaangażowanie społeczne, zawodząca zarówno jako głupkowate exploitation (fani gatunku nie mają tu czego szukać), jak i satyra, bo nie jest to ani zabawne, ani trzymające w napięciu, ani zbyt mądre. Przeciwnie, nie dość, że ma za bohaterki kompletne idiotki, z których nieporadnie stara się uczynić heroiny kina akcji (lol), to w dodatku na tematy społecznie zaangażowane ma do powiedzenia tyle, co przeciętny użytkownik twittera - czyli nic ciekawego. Robi to w dodatku w wręcz upiornie nachalny, na maksa krzykliwy (krzyk w tym przypadku to nie pełen emocji wrzask, tylko darcie ryja godne kogoś cierpiącego na zespół Tourette'a) i przestylizowany sposób. Na domiar złego zapodaje wymuszone metafory (historia o współczesnym witch huncie dzieje się w SALEM, GET IT?) z subtelnością Patryka Vegi obnażającego polskie szpitalnictwo.
Jestem w stanie zrozumieć, jak komuś się spodoba, bo stylówa jest chwilami nienajgorsza (jest tutaj jedno bardzo fajne ujęcie, mam wrażenie, że inspirowane Argento), szkoda tylko, że poświęcona na rzecz tak marnej, łopatologicznej historyjki.
Reżyser zdaje się chciał nakręcić super-cool-edgy kultowca, film na "nasze czasy", z głEMbokim przesłaniem nt. roli social mediów, życia nastolatków i o tym, jak zdewaluowało się pojęcie prywatności a przy okazji dorzucić co nieco na temat zamiłowania Amerykanów do broni, pocisnąć bekę z konserwatystów, męskiego szowinizmu, #metoo i wszystkich tematów, które są obecnie na czasie. A wszystko to w konwencji efekciarsko nakręconego i zmontowanego thrillerka na modłę wysrywów pokroju "The Purge".
Co mu ostatecznie wyszło? Wg mnie, jeden z najbardziej nadętych, niesłusznie przekonanych o własnej zajebistości, gównianych filmów tego roku. Wydmuszka, udająca zaangażowanie społeczne, zawodząca zarówno jako głupkowate exploitation (fani gatunku nie mają tu czego szukać), jak i satyra, bo nie jest to ani zabawne, ani trzymające w napięciu, ani zbyt mądre. Przeciwnie, nie dość, że ma za bohaterki kompletne idiotki, z których nieporadnie stara się uczynić heroiny kina akcji (lol), to w dodatku na tematy społecznie zaangażowane ma do powiedzenia tyle, co przeciętny użytkownik twittera - czyli nic ciekawego. Robi to w dodatku w wręcz upiornie nachalny, na maksa krzykliwy (krzyk w tym przypadku to nie pełen emocji wrzask, tylko darcie ryja godne kogoś cierpiącego na zespół Tourette'a) i przestylizowany sposób. Na domiar złego zapodaje wymuszone metafory (historia o współczesnym witch huncie dzieje się w SALEM, GET IT?) z subtelnością Patryka Vegi obnażającego polskie szpitalnictwo.
Jestem w stanie zrozumieć, jak komuś się spodoba, bo stylówa jest chwilami nienajgorsza (jest tutaj jedno bardzo fajne ujęcie, mam wrażenie, że inspirowane Argento), szkoda tylko, że poświęcona na rzecz tak marnej, łopatologicznej historyjki.
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/
https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/
https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/
29-12-2018, 01:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2018, 01:54 przez nawrocki.)





