Pamiętacie trifle Rachel z Przyjaciół?
Biszkopty, dżem, krem (który sama zrobiła, tak przy okazji), maliny, znowu biszkopty, wołowina z groszkiem i cebulą, znowu krem, banany i bita śmietana.
To jest właśnie ten film.
Nie wystawię jednak bardzo niskiej oceny bo mimo montażowej masakry (jak już skończyłem cofnąłem się do akcji w lesie bo nie wiedziałem gdzie nagle zniknął / jak zginął K. Brown), mimo wielu idiotycznych pomysłów, antyklimatycznych momentów, meta-wyśmiewania się (!) się z tej serii i przekoszmarnej ostatniej sceny ogląda się to o dziwo nieźle i sprawia nawet jakąś tam, zahaczającą o masochizm przyjemność.
Dam 4/10.
Biszkopty, dżem, krem (który sama zrobiła, tak przy okazji), maliny, znowu biszkopty, wołowina z groszkiem i cebulą, znowu krem, banany i bita śmietana.
To jest właśnie ten film.
Nie wystawię jednak bardzo niskiej oceny bo mimo montażowej masakry (jak już skończyłem cofnąłem się do akcji w lesie bo nie wiedziałem gdzie nagle zniknął / jak zginął K. Brown), mimo wielu idiotycznych pomysłów, antyklimatycznych momentów, meta-wyśmiewania się (!) się z tej serii i przekoszmarnej ostatniej sceny ogląda się to o dziwo nieźle i sprawia nawet jakąś tam, zahaczającą o masochizm przyjemność.
Dam 4/10.
19-01-2019, 00:59





