(31-01-2019, 12:58)Capt. Nascimento napisał(a):Cytat:Właśnie dlatego od dekady nie rozmawiam na forach (tj. b. sporadycznie), nie zostawiam komentarzy pod postami, nie mam kont na serwisach społecznościowych itp. - szkoda czasu...
Ludzie którzy zaczynają odpowiedź w ten sposób najchętniej dyskutowaliby ze swoim odbiciem w lustrze. :)
Rozwiń w czym problem to się odniosę.
W tym przypadku chodzi o typową, bardzo uproszczoną, czyli tak naprawdę przekłamaną, selekcję w argumentach dyskutanta, negowanie ich, redagowanie w niby-prześmieszne gimbusiarskie one-linery i przedstawianie tego jako pełnowartościowego kontrargumentu, którym nie jest, bo nie wprowadza do dyskusji kompletnie niczego, tylko złą energię. Takie nieuświadomione sztuczki erystyczne. Mogę odbijać pałeczkę, ale po co? Jeszcze się Gieferg bardziej podnieci i mu żyłka w końcu pęknie.
Bo np. co mnie obchodzi 90% filmów? Co mnie obchodzi 90% ludzi, 90% muzyki, 90% książek? Nie mam czasu, życia, środków i energii - wybieram coś najlepiej jak umiem, a resztą olewam. Albo "mało miejsc i postaci" - wygląda na to, że mamy taką sytuację w filmie, która wymaga, żeby ktoś z władzą polityczną (i/lub wojskową) się odniósł do tego, a nie tylko jakaś cyberpunkowa Obyczajówka, z jednym tosterem bez duszy jako komórką wykonawczą. I tak dalej... nie chce mi się już tłumaczyć - zresztą publiczności też się nie chciało wydać odpowiednika 30 złoty na bilet (~45 na seans w IMAXie), bo niby dlaczego? Scena wybudzania Neo z Matrixa to jest chyba max tego, co nam widzom jest w stanie zaproponować hollywoodzkie kino sf od blisko 20 lat, to dlaczego mam płacić 50 złoty za ładne obrazki? Obejrzę na Netflixie (torencie? Kodi? CDA.pl?), muzykę mam w Spotify - profit ;)
31-01-2019, 17:33





