Serial powolutku oglądam, jestem dopiero po trzecim odcinku, póki co jest bardzo fajnie, bo nie wjechał jeszcze wątek paranormalny, ciągle czekam na ten zjazd w dół :P
Kupiłem za to książkę, wydanie z okładką serialową, bo prezentuje się dużo lepiej niż to stare, są fajne ilustracje, zdjęcia, ale najlepsze jest posłowie jakiegoś polskiego doktora, który opisuje historię poszukiwań przejścia północno-zachodniego i jest to kapitalne kilkanaście stron - prawdziwa kopalnia pomysłów na fabułę dla filmu/serialu, a wydaje mi się, że wyprawa Franklina wcale nie jest najciekawsza, to znaczy najmniej o niej wiadomo, więc pewnie Simmons mógł puszczać wodze fantazji.
Najbardziej mrożący krew w żyłach jest los Henry'ego Hudsona (od jego nazwiska nazwa zatoki), który po buncie załogi został wysadzony z synem i kilkoma członkami załogi na arktycznym lodzie, a reszta wróciła do Anglii. Była też naprawdę zdumiewająca historia pewnej wyprawy, która straciła chyba ponad 90% załogi, ale kapitanowi i bodajże 3-4 członkom załogi udało się wrócić do Europy - jeśli ta droga powrotna to nie jest genialny matariał na film, to nie wiem co jest... No dobra, wiem co :) Historia rzeczywistego odnalezienia przejścia północno-zachodniego, które dokonało się na raty, czyli jedna wyprawa płynęła od Pacyfiku, druga od Atlantyku i one (bez planu, żeby to zrobić, wiedziały tylko, że gdzieś tam, mogą być inne statki) się spotkały! W zimie! Ci płynący od zachodu wysłali ekipę z saniami na wschód i spotkali wyprawę, która wyruszyła z Anglii. Jak oni to zrobili? Dla mnie kosmos.
Kupiłem za to książkę, wydanie z okładką serialową, bo prezentuje się dużo lepiej niż to stare, są fajne ilustracje, zdjęcia, ale najlepsze jest posłowie jakiegoś polskiego doktora, który opisuje historię poszukiwań przejścia północno-zachodniego i jest to kapitalne kilkanaście stron - prawdziwa kopalnia pomysłów na fabułę dla filmu/serialu, a wydaje mi się, że wyprawa Franklina wcale nie jest najciekawsza, to znaczy najmniej o niej wiadomo, więc pewnie Simmons mógł puszczać wodze fantazji.
Najbardziej mrożący krew w żyłach jest los Henry'ego Hudsona (od jego nazwiska nazwa zatoki), który po buncie załogi został wysadzony z synem i kilkoma członkami załogi na arktycznym lodzie, a reszta wróciła do Anglii. Była też naprawdę zdumiewająca historia pewnej wyprawy, która straciła chyba ponad 90% załogi, ale kapitanowi i bodajże 3-4 członkom załogi udało się wrócić do Europy - jeśli ta droga powrotna to nie jest genialny matariał na film, to nie wiem co jest... No dobra, wiem co :) Historia rzeczywistego odnalezienia przejścia północno-zachodniego, które dokonało się na raty, czyli jedna wyprawa płynęła od Pacyfiku, druga od Atlantyku i one (bez planu, żeby to zrobić, wiedziały tylko, że gdzieś tam, mogą być inne statki) się spotkały! W zimie! Ci płynący od zachodu wysłali ekipę z saniami na wschód i spotkali wyprawę, która wyruszyła z Anglii. Jak oni to zrobili? Dla mnie kosmos.
08-02-2019, 10:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-02-2019, 10:08 przez simek.)





