Cowboy Bebop
Pierwsza powtórka po kilku latach i jak dla mnie nadal klasa i ulubiona "chińska bajka" (spoza pełnometrażowych). Spektrum pomysłów jakie przewijają się przez poszczególne odcinki jest tak różnorodne, że praktycznie każdy jeden to mała perełka. Postaci uwielbiam i nawet takie typowo anime comic reliefy jak Ed i Ein mają tutaj swoje świetne momenty. Co do samej historii to tutaj już bywa sinusoidalnie, bo niektóre mimo niby sensownego konceptu odstają od reszty (ten z grzybkami, łowcą-kowbojem), no i główny melodramat tj. przeszłość Spike'a mnie nigdy nie zachwycił (chociaż przy powtórce lżej to łyknąłem). Muzyka to osobna sprawa, na koncert Seatbelts z chęcią bym się wybrał.
Warto.
Pierwsza powtórka po kilku latach i jak dla mnie nadal klasa i ulubiona "chińska bajka" (spoza pełnometrażowych). Spektrum pomysłów jakie przewijają się przez poszczególne odcinki jest tak różnorodne, że praktycznie każdy jeden to mała perełka. Postaci uwielbiam i nawet takie typowo anime comic reliefy jak Ed i Ein mają tutaj swoje świetne momenty. Co do samej historii to tutaj już bywa sinusoidalnie, bo niektóre mimo niby sensownego konceptu odstają od reszty (ten z grzybkami, łowcą-kowbojem), no i główny melodramat tj. przeszłość Spike'a mnie nigdy nie zachwycił (chociaż przy powtórce lżej to łyknąłem). Muzyka to osobna sprawa, na koncert Seatbelts z chęcią bym się wybrał.
Warto.
17-03-2019, 21:10





