Bitter Moon - kurde, ależ ja lubię Polańskiego i jego filmy, on się nie pierdzieli, tylko pokazuje świat i życie jakimi są, bez upiększania. Nie prezentuje tutaj co prawda topowej reżyserskiej i dramaturgicznej formy, ale i tak jest bardzo zacnie - trudno nie śledzić w napięciu perwersyjnej opowieści Oscara, nie zachwycać się kultowym śniadaniem z mlekiem i Faith George'a Michaela w tle, końcowym tańcem do Slave of Love czy ogólnie grą i prezencją Emmanuelle Seigner będącą chyba u szczytu piękna i aktorskiej dyspozycji.
Cała fabuła też bardzo ładnie się klei, ma odpowiednie tempo - po prostu solidna robota, ale to co wynosi film na wyższy poziom to konstrukcja postaci, wiarygodność ich portretów psychologicznych (czyli standard w dobrych filmach Polańskiego). Gdy spojrzeć trzeźwym okiem to zarówno Nigel jak i Oscar to dosyć odrażające, bardzo śliskie moralnie typy, ale polski reżyser portretuje ich ze zrozumieniem jakiego trudno szukać w wielu innych filmach - pokazać czarne charaktery z sympatią to sztuka, za to wielki plus.
Zaraz po seansie dałem 7, ale teraz uważam, że jednak film zasługuje na 8/10
Cała fabuła też bardzo ładnie się klei, ma odpowiednie tempo - po prostu solidna robota, ale to co wynosi film na wyższy poziom to konstrukcja postaci, wiarygodność ich portretów psychologicznych (czyli standard w dobrych filmach Polańskiego). Gdy spojrzeć trzeźwym okiem to zarówno Nigel jak i Oscar to dosyć odrażające, bardzo śliskie moralnie typy, ale polski reżyser portretuje ich ze zrozumieniem jakiego trudno szukać w wielu innych filmach - pokazać czarne charaktery z sympatią to sztuka, za to wielki plus.
Zaraz po seansie dałem 7, ale teraz uważam, że jednak film zasługuje na 8/10
20-03-2019, 12:13





