Po Akirze ostatnio wzięło mnie na pełnometrażowe anime i nadrobiłem kilka okołowojennych klasyków.
Grobowiec świetlików - to samo co z GiTS, chwalone arcydzieło, które po mnie spłynęło. Nie powiem, dobrze się to ogląda, technicznie jest tip top, dobre aktorstwo dzieciaków i realistyczne przedstawienie ich w zawierusze wojennej. Jest kilka mocnych obrazów, jak los matki dzieciaków. Mimo, że jest obandażowana jak mumia, to i tak widz wie, że jest okropnie okaleczona. Jednak jak mówiłem, film po mnie spłynął, ale cieszę się, że go zobaczyłem. 7/10
Boso przez Hiroszimę (obie części) - traktuję obie części jako jeden film. Dobrze ukazuje rzeczywistość tamtejszych wydarzeń, choć tematyka dość ponura mimo wszystko film ma optymistyczny wydźwięk. I miło, że nie ma czarnego charakteru, a postacie nie lecą w klisze filmowe. Sceny zrzucenia bomby i następujący horror są bardzo mocne. I są tu bardzo śliczne piosenki. Ale wytrącał mnie styl wizualny, który wyglądał jak Dragon Ball czy Pokemony. No i minusem jest powtarzalność finału kontyunacji w stosunku do pierwszego filmu. 8/10
Jin-Roh: Wilcza brygada - parafrazując Pastolektora: środa zmierzch i humor popsuty. Choć nie miałem depresyjnych myśli jak Lawrence, mimo że film jest dość smutny i na happy end nie ma co liczyć. Fabuła udana, świetny wstęp, odniesienia do oryginalnego, nieocenzurowanego Czerwonego Kapturka. Wizualnie jest śliczny, ale to standard. I to chyba jedyny film anime, gdzie postacie z Japonii wyglądają jak Azjaci, czyli naturalnie czarne włosy, skośne oczy, typowe cechy fizjonomiczne dla Azjatów, a nie stado białasów. Faktycznie, lepszy do GiTS (któremu w najbliższym czasie chcę dać drugą szansę). 10/10
Grobowiec świetlików - to samo co z GiTS, chwalone arcydzieło, które po mnie spłynęło. Nie powiem, dobrze się to ogląda, technicznie jest tip top, dobre aktorstwo dzieciaków i realistyczne przedstawienie ich w zawierusze wojennej. Jest kilka mocnych obrazów, jak los matki dzieciaków. Mimo, że jest obandażowana jak mumia, to i tak widz wie, że jest okropnie okaleczona. Jednak jak mówiłem, film po mnie spłynął, ale cieszę się, że go zobaczyłem. 7/10
Boso przez Hiroszimę (obie części) - traktuję obie części jako jeden film. Dobrze ukazuje rzeczywistość tamtejszych wydarzeń, choć tematyka dość ponura mimo wszystko film ma optymistyczny wydźwięk. I miło, że nie ma czarnego charakteru, a postacie nie lecą w klisze filmowe. Sceny zrzucenia bomby i następujący horror są bardzo mocne. I są tu bardzo śliczne piosenki. Ale wytrącał mnie styl wizualny, który wyglądał jak Dragon Ball czy Pokemony. No i minusem jest powtarzalność finału kontyunacji w stosunku do pierwszego filmu. 8/10
Jin-Roh: Wilcza brygada - parafrazując Pastolektora: środa zmierzch i humor popsuty. Choć nie miałem depresyjnych myśli jak Lawrence, mimo że film jest dość smutny i na happy end nie ma co liczyć. Fabuła udana, świetny wstęp, odniesienia do oryginalnego, nieocenzurowanego Czerwonego Kapturka. Wizualnie jest śliczny, ale to standard. I to chyba jedyny film anime, gdzie postacie z Japonii wyglądają jak Azjaci, czyli naturalnie czarne włosy, skośne oczy, typowe cechy fizjonomiczne dla Azjatów, a nie stado białasów. Faktycznie, lepszy do GiTS (któremu w najbliższym czasie chcę dać drugą szansę). 10/10
03-04-2019, 19:49






