Felidae - szkoda, że nie ma do tego polskiego dubbingu, bo wtedy można by trollować smarkaczy i ich rodziców, a potem słuchać gównoburzy o szkodliwośći przemocy w bajkach :). Sama historia to dość standardowy kryminał, tyle, że z kotami w roli głównej. Film wyróżnia się nieco, ponieważ koty nie są zantropomorfizowane i stylem przypomina film Disneya, więc na pierwszy rzut oka nie zdradza faktu bycia brutalną animacją z paroma scenami morderstw i seksu. Film jest bardzo dobrze zanimowany, widać włożone w to marki. Sceny snu chyba miały większą ilość klatek na sekundę, bo są lepiej zanimowane od reszty filmu. I znajdzie się kilka szczegółów - jak Francis idzie drugi raz bzyknąć kotkę, to na drzewie wrony rozpoczynają kopulację. Voice acting jest dość dobry (oglądałem w oryginale, czyli języku ojczystym Merkel), choć Brandauer trochę dziwnie brzmiał (nie-kreksówkowo). I jednak film ma parę problemów, jak zbyt szybkie rozwiązanie zagadki przez Francisa, przegięty design Konga (i zbytnie podobieństwo do projektu Jokera) czy parę nielogiczności.
7/10
PS. Ironicznym jest to, że plan głównego złoczyńcy to jawna analogia do Hitlera, a autor scenariusza (Turek z pochodzenia) w Niemczech dostał zjebę za bycie przeciw islamskim imigrantom i kumplowanie się z faszystami :).
7/10
PS. Ironicznym jest to, że plan głównego złoczyńcy to jawna analogia do Hitlera, a autor scenariusza (Turek z pochodzenia) w Niemczech dostał zjebę za bycie przeciw islamskim imigrantom i kumplowanie się z faszystami :).
15-04-2019, 19:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-04-2019, 16:39 przez OGPUEE.)





