Poza tym, o ile rzeczywiście większość postaci w obu starych trylogiach, to mężczyźni (lub osobnicy płci męskiej), to żadną miarą nie można powiedzieć, że Leia i Padme są w jakkolwiek sposób gorsze od samców. I spokojnie postawiłbym je w jednym rzędzie z Ellen Ripley i Sarą Connor.
Stanowią silne, niezależne postacie i są przeciwieństwem typowych "damsel in distress". Więc o ile twierdzenie, że małe dziewczynki mogłyby mieć potencjalnie problem z utożsamianiem się z Lukiem, Hanem czy Obi Wanem, można w pewnych okolicznościach uznać za zasadne, to w przypadku Lei, czy Padme chyba ten problem nie występuje?
Dodatkowo, tak sobie myślę - małe dziewczynki nie chcą utożsamiać się z Lukiem. Ok. Czy to jakiś problem? Dlaczego na siłę robić z serii Star Wars (czy wręcz jakiejkolwiek innej) jakiś światopoglądowy manifest? Przecież jest tyle innych filmów, książek, komiksów, a nawet gier komputerowych z takim mrowiem różnorodnych postaci, że można sobie wybierać i małe dziewczynki znajdą na pewno coś dla siebie.
No i jakiekolwiek "zrównywanie" na siłę, czy to ras, płci czy jeszcze jakieś inne zazwyczaj nie kończy się dobrze. Może zamiast zakładać, że chcemy zatrudnić "więcej kobiet", niech założą że zatrudnią więcej ludzi po prostu kompetentnych. Wszystkim wyjdzie to na dobre.
Stanowią silne, niezależne postacie i są przeciwieństwem typowych "damsel in distress". Więc o ile twierdzenie, że małe dziewczynki mogłyby mieć potencjalnie problem z utożsamianiem się z Lukiem, Hanem czy Obi Wanem, można w pewnych okolicznościach uznać za zasadne, to w przypadku Lei, czy Padme chyba ten problem nie występuje?
Dodatkowo, tak sobie myślę - małe dziewczynki nie chcą utożsamiać się z Lukiem. Ok. Czy to jakiś problem? Dlaczego na siłę robić z serii Star Wars (czy wręcz jakiejkolwiek innej) jakiś światopoglądowy manifest? Przecież jest tyle innych filmów, książek, komiksów, a nawet gier komputerowych z takim mrowiem różnorodnych postaci, że można sobie wybierać i małe dziewczynki znajdą na pewno coś dla siebie.
No i jakiekolwiek "zrównywanie" na siłę, czy to ras, płci czy jeszcze jakieś inne zazwyczaj nie kończy się dobrze. Może zamiast zakładać, że chcemy zatrudnić "więcej kobiet", niech założą że zatrudnią więcej ludzi po prostu kompetentnych. Wszystkim wyjdzie to na dobre.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.
17-04-2019, 11:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-04-2019, 11:35 przez Dirk.)





