Wojna Charliego Wilsona
#11
desjudi napisał(a):Podoba mi się tło - początek lat 80., Zimna Wojna trwa w najlepsze, ZSRR atakuje Afganistan. Punkt wyjściowy ciekawy, choć twórcy nie zadaja sobie trudu wyjaśnienia o co Ruskim chodziło. Zresztą, twórcy też nie zadają sobie trudu wyjaśnienia dlaczego Amerykanie angażują się w tą wojnę.

Zadają sobie ten trud. A jakże. Jest krótki wykład i bardzo prosty - i Rosjanom i Amerykanom chodzi o wpływy. Afganistan graniczy z Iranem, Pakistanem - a stąd już tylko krok do Indii no i z byłymi repubilkami rosyjskimi, które mają ropę. Można by nieźle zaszkodzić Rosjanom mając tam wszędzie wpływy.
Ten film jest dobry, ale nie aż tak, jak by tego można oczekiwać po M. Nicholsie. Tematycznie jest ok. Bardzo mi odpowiada, bo to o tym, że Amerykanie gotowi są pomóc samemu diabłu, żeby dokopać Rosjanom i umniejszyć im wpływy. Bo to jest prawda, I my też pewnego razu byliśmy ich narzędziem, a narzędzie to miało na imię na imię Solidarność (jej rozkwit to szczyt przyjaźni polsko-amerykańskiej, przypieczętowywanej z pewnością małymi zapomogami pieniężnymi) :) Ale, to tylko takie dygresje a propos. Bo film jest o Afganistanie przecież i o Rosjanach, zwyciężonych tak naprawdę przez Amerykanów i o talibach, którzy na tym skorzystali. Bo gdzie się dwóch bije, tam korzysta trzeci, wiadomo.
Hoffman wspaniały, ale wcale nie ukradł filmu Hanksowi, jak to niektórzy sugerują. Hanks też jest bardzo ok, i Julia Roberts, jak najbardziej. To druga rola, po tej w "Bliżej", która udowadnia, że jest w porządku aktorką. :)

Zgadzam sie, że film jest raczej bardziej rozrywkowy niż polityczny, ale swoje przekazuje. Choćby ostatnie słowa pana Wilsona z offu - zawsze wszystko na końcu spierdolimy. No tak, bardzo wyraźnie jest o tym mowa, przegonili Rosjan, ale wyniszcznych wojną Afgańczyków zostawili samych sobie, a tymi szybko zaopikeowali się talibowie. I znowu dobra Ameryka musi "pomagać" uciśnionym Afgańczykom. Biedni oni, ci Amerykanie. Wrażliwi są. I to nam Nichols ironicznie, trochę pod przykrywką banalnej rozrywki, przemyca. Gdyby film był mocniejszy, bardziej powazny, czy mógłby obiec bez przeszkód cały świat? Może i mógłby, ale nie miałby tego sarkastycznego smaczku, zauważalnego dla tych, którzy chcą go zauważyć.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Wiadomości w tym wątku
Wojna Charliego Wilsona - desjudi - 24-02-2008, 22:09
[] - Mental - 24-02-2008, 22:50
[] - desjudi - 24-02-2008, 22:55
[] - Snuffer - 24-02-2008, 23:14
[] - desjudi - 24-02-2008, 23:24
[] - Snuffer - 25-02-2008, 00:21
[] - Sana - 25-02-2008, 00:56
[] - Jakuzzi - 25-02-2008, 01:40
[] - Bzyku - 25-02-2008, 02:23
[] - salad_finger - 26-02-2008, 14:36
Re: Wojna Charliego Wilsona - Donia Agata - 28-02-2008, 21:19
[] - Mefisto - 28-02-2008, 21:42



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości