Small Soldiers (1998)
Pierwszy seans, bo za szczyla widziałem tylko jakieś pojedyncze reklamy w TV, a i w lokalnym kinie film chyba był krótko wyświetlany.
Dziwny to film, od początku zalatujący próbą wykorzystania sukcesu "Toy Story", ale bez pełnego CGI. Kolejna dziwność polega na bardzo widocznym rozkroku w jakim stoi, bo przez cały czas miałem problem do kogo był pierwotnie skierowany. Na pewno nie była to widownia filmu Pixara, za dużo tu przemocy (nawet jeśli jest zabawkowa), sam design postaci jest raczej agresywno-odpychający a i jest trochę podtekstów. Z drugiej strony dla dorosłego widza bohaterowie i historyjka są raczej proste, żeby nie powiedzieć infantylne. Gdy akcja zaczyna się już poważniej rozkręcać, to film zaczął mi się bardzo mocno kojarzyć z "Gremlins" i faktycznie - ten sam reżyser. Tyle, że filmy z Gizmo i spółką od początku nakreślają jakiś konkretny ton i potem się tego trzymają, a tutaj wyszło to mocno średnio.
Od strony technicznej również jest nierówno. CGI postarzało się widoczne, jednak tam gdzie wykorzystano kukiełki to efekty nadal trzymają sensowny poziom. Na plus design postaci (obu stron), z naciskiem na przerysowane commando.
Raczej nie wrócę.
Ps. W filmie zagrała Kristen Dunst, na cztery lata przed jej debiutem w "Spider-Manach" Raimiego. Zupełnie inna dziewoja, co oni wpierdalają w tych Stanach?
Pierwszy seans, bo za szczyla widziałem tylko jakieś pojedyncze reklamy w TV, a i w lokalnym kinie film chyba był krótko wyświetlany.
Dziwny to film, od początku zalatujący próbą wykorzystania sukcesu "Toy Story", ale bez pełnego CGI. Kolejna dziwność polega na bardzo widocznym rozkroku w jakim stoi, bo przez cały czas miałem problem do kogo był pierwotnie skierowany. Na pewno nie była to widownia filmu Pixara, za dużo tu przemocy (nawet jeśli jest zabawkowa), sam design postaci jest raczej agresywno-odpychający a i jest trochę podtekstów. Z drugiej strony dla dorosłego widza bohaterowie i historyjka są raczej proste, żeby nie powiedzieć infantylne. Gdy akcja zaczyna się już poważniej rozkręcać, to film zaczął mi się bardzo mocno kojarzyć z "Gremlins" i faktycznie - ten sam reżyser. Tyle, że filmy z Gizmo i spółką od początku nakreślają jakiś konkretny ton i potem się tego trzymają, a tutaj wyszło to mocno średnio.
Od strony technicznej również jest nierówno. CGI postarzało się widoczne, jednak tam gdzie wykorzystano kukiełki to efekty nadal trzymają sensowny poziom. Na plus design postaci (obu stron), z naciskiem na przerysowane commando.
Raczej nie wrócę.
Ps. W filmie zagrała Kristen Dunst, na cztery lata przed jej debiutem w "Spider-Manach" Raimiego. Zupełnie inna dziewoja, co oni wpierdalają w tych Stanach?
28-04-2019, 23:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-04-2019, 23:32 przez Badus.)





