"Anna i Król" (1999r. reż. Andy Tennant)
Ależ to piękne widowisko. Mocne, bardzo dosadne, czasami brutalne. I przesłodzone. Ale pod każdym względem kino kompletne. Foster w swojej roli błyszczy, jest stonowana i wycofana, natomiast jej przeciwnik Chow Yun-Fat cały czas dominuje każdą scenę , dzięki czemu między dwójką bohaterów jest pewien dystans, skrojony przez fabułę, ale też wyraźna chemia, nadająca historii realnego wymiaru. Rozmach filmu jest fenomenalny: kostiumy, scenografie, statyści, lokacje. Co tam się odwala, to łooooo. Każdy kadr to piękny obrazek z dalekiej Azji. Wspaniale, że taki film powstał. Uwielbiam do niego wracać. Niestety, zakończenie jest tak pospiesznie zrobione i samo wyjście z sytuacji to jakaś kpina (tak, wiem, taka historia) ale kompletnie nie pasuje mi do maestrii całego obrazu.
9/10
Dobra Wróżka (2010)
Dwayne Johnson jako Wróżka Zębuszka. Obejrzałem przy okazji z dziećmi i w sumie to bardzo przyjemne kino familijne. Historia mało oklepana, dość oryginalne podejście i całkowita powaga aktorów (i ogólnie podejście do tematu z takiej strony) dają radę. Uśmiałem się, było kilka ciekawych pomysłów na gadżety wróżki i ten cały system. Daleko temu do Jack Snow, ale chyba wejdzie do repertuaru na majówkę.
6/10
Tysiąc Słów (2012r. Brian Robbins)
Eddie Murphy w obrazie, w którym nie może mówić. Fabuła zaiste ciekawa: u gościa w ogródku sadza ktoś drzewo. Gdy bohater kłamie odzywa się (zazwyczaj kłamie) to spada jeden liść. Pozostaje 1000 liści, więc gdy ostatni spadnie, Eddie truposz. Generalnie wszystko brzmi ciekawie, ale Eddie kładzie ten film na łopatki, a do tego scenariusz i gagi związane z "milczeniem" pisał jakiś dziad, który wychował się na komediach z lat 60tych i tak mu zostało. Dużo durnowatych dowcipów, klisze, nuda. Serio, jest nudno.
2/10 - pomysł to jedyne, co tutaj można odnaleźć.
Ja cię kocham, a ty śpisz (1995. John Turteltaub)
Haaaa czyli Sandra robi karierę. I Pullman jej pomaga. Z wielkiego trio Johna to najsłabszy film. Miał nosa do historii i aktorek, ale tutaj motorem napędowym fabuły jest pomyłka, która z każdą minutą robi się coraz bardziej absurdalna i można przekręcić oczami kilka razy, gdy jeden i ten sam motyw się przewija przez cały film. I Pullman z tym swoim niedorobionym uśmieszkiem pasuje jak pięść do nosa. Gdyby nie Sandra, ciężko byłoby mi znieść seans. Po latach film się nie broni, ale ma kilka... zaledwie kilka fajnych momentów. I ma Sandrę! Ciekawostka - w tym filmie, na końcu bohaterka grana przez Bullock odstawia słodką przemowę do rodziny... podobna rzecz (też komedia pomyłek) ma miejsce w "Narzeczony Mimo woli" z Ryanem Reynoldsem.
4/10 - mało to angażujące, niezbyt zabawne
Miss Agent (2000r. Donald Petrie)
Znów Sandra Bullock. Ale co tam, lubię, a nawet uwielbiam. Poczciwa komedia w stylu 80' - przebieranka, policja, badguye i lewe interesy. Bullock wiele razy grała policjanktę i dobrze jej to wychodzi. Tujej bohaterka ma podwójne zadanie, bo policjantka przebiera się za miss i jako undercover wykonuje zadanie. Co tu dużo pisać - żarty sytuacyjne dobrze ulokowane, bohaterkę-chłopczycę w przemianie da się lubić, klisze są, ale także dobrze wykorzystane. Klasyk pokroju Akademii Policyjnej - chętnie wracam raz na 5 lat.
6/10
Ależ to piękne widowisko. Mocne, bardzo dosadne, czasami brutalne. I przesłodzone. Ale pod każdym względem kino kompletne. Foster w swojej roli błyszczy, jest stonowana i wycofana, natomiast jej przeciwnik Chow Yun-Fat cały czas dominuje każdą scenę , dzięki czemu między dwójką bohaterów jest pewien dystans, skrojony przez fabułę, ale też wyraźna chemia, nadająca historii realnego wymiaru. Rozmach filmu jest fenomenalny: kostiumy, scenografie, statyści, lokacje. Co tam się odwala, to łooooo. Każdy kadr to piękny obrazek z dalekiej Azji. Wspaniale, że taki film powstał. Uwielbiam do niego wracać. Niestety, zakończenie jest tak pospiesznie zrobione i samo wyjście z sytuacji to jakaś kpina (tak, wiem, taka historia) ale kompletnie nie pasuje mi do maestrii całego obrazu.
9/10
Dobra Wróżka (2010)
Dwayne Johnson jako Wróżka Zębuszka. Obejrzałem przy okazji z dziećmi i w sumie to bardzo przyjemne kino familijne. Historia mało oklepana, dość oryginalne podejście i całkowita powaga aktorów (i ogólnie podejście do tematu z takiej strony) dają radę. Uśmiałem się, było kilka ciekawych pomysłów na gadżety wróżki i ten cały system. Daleko temu do Jack Snow, ale chyba wejdzie do repertuaru na majówkę.
6/10
Tysiąc Słów (2012r. Brian Robbins)
Eddie Murphy w obrazie, w którym nie może mówić. Fabuła zaiste ciekawa: u gościa w ogródku sadza ktoś drzewo. Gdy bohater kłamie odzywa się (zazwyczaj kłamie) to spada jeden liść. Pozostaje 1000 liści, więc gdy ostatni spadnie, Eddie truposz. Generalnie wszystko brzmi ciekawie, ale Eddie kładzie ten film na łopatki, a do tego scenariusz i gagi związane z "milczeniem" pisał jakiś dziad, który wychował się na komediach z lat 60tych i tak mu zostało. Dużo durnowatych dowcipów, klisze, nuda. Serio, jest nudno.
2/10 - pomysł to jedyne, co tutaj można odnaleźć.
Ja cię kocham, a ty śpisz (1995. John Turteltaub)
Haaaa czyli Sandra robi karierę. I Pullman jej pomaga. Z wielkiego trio Johna to najsłabszy film. Miał nosa do historii i aktorek, ale tutaj motorem napędowym fabuły jest pomyłka, która z każdą minutą robi się coraz bardziej absurdalna i można przekręcić oczami kilka razy, gdy jeden i ten sam motyw się przewija przez cały film. I Pullman z tym swoim niedorobionym uśmieszkiem pasuje jak pięść do nosa. Gdyby nie Sandra, ciężko byłoby mi znieść seans. Po latach film się nie broni, ale ma kilka... zaledwie kilka fajnych momentów. I ma Sandrę! Ciekawostka - w tym filmie, na końcu bohaterka grana przez Bullock odstawia słodką przemowę do rodziny... podobna rzecz (też komedia pomyłek) ma miejsce w "Narzeczony Mimo woli" z Ryanem Reynoldsem.
4/10 - mało to angażujące, niezbyt zabawne
Miss Agent (2000r. Donald Petrie)
Znów Sandra Bullock. Ale co tam, lubię, a nawet uwielbiam. Poczciwa komedia w stylu 80' - przebieranka, policja, badguye i lewe interesy. Bullock wiele razy grała policjanktę i dobrze jej to wychodzi. Tujej bohaterka ma podwójne zadanie, bo policjantka przebiera się za miss i jako undercover wykonuje zadanie. Co tu dużo pisać - żarty sytuacyjne dobrze ulokowane, bohaterkę-chłopczycę w przemianie da się lubić, klisze są, ale także dobrze wykorzystane. Klasyk pokroju Akademii Policyjnej - chętnie wracam raz na 5 lat.
6/10
loading podpis...
20-05-2019, 22:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-05-2019, 09:25 przez Martinipl.)





