(25-05-2019, 23:13)Juby napisał(a): Może nawet przed tym zrobię sobie powtórkę filmu Edwardsa. Po pięciu latach od sromotnego rozczarowania może podejdzie mi lepiej.
Zrobiłem powtórkę (no, powiedzmy) na Blu-ray pożyczonym od brata i to był błąd.
![[Obrazek: maxresdefault.jpg]](https://i.ytimg.com/vi/QjKO10hKtYw/maxresdefault.jpg)
Wyreżyserowane jest to w miarę dobrze, zwłaszcza sceny z potworami. Na plus zdjęcia, muzyka, efekty wizualne oraz prolog w elektrowni, zwłaszcza scena gdy Joe musi zamknąć drzwi i po raz ostatni widzi swoją umierającą żonę. Koniec.
Gdy po jakichś trzech kwadransach umiera Cranston, który jest ostatnim bohaterem-nie-dyktą, można to wyłączyć w cholerę. Cały film budowany jest na tajemnicy, co odpowiadało za aferę w elektrowni, a tym czymś okazują się MUTO, a nie Godzilla i tak jest z resztą filmu. Całość wygląda jakby ktoś przyszedł do Legendary ze scenariuszem filmu o dwóch potworach, z którymi walczy US Army, ale Legendary postanowiło dopisać do tego Godzillę, tak jak Wonder Woman została dopisana do BvS. Potwór pojawia się raz, potem sobie płynie i pojawia się znowu na finał, ale bez najmniejszych problemów możnaby przerobić sceny z nim tak, żeby w ogóle go tam nie było. Ile by złego nie powiedzieć o wersji Emmericha, przynajmniej był to film w 100% skoncentrowany na tytułowaym stworze, a nie to co tutaj. Choćby nie wiem jak krytykować tamtych bohaterów, że każdy był comic-reliefem, przynajmniej byli JACYŚ i chciało się im kibicować, lub życzyło śmierci. Tutaj nic, zero. Ostatnie pół godziny przewijałem na podglądzie, puszczając tylko sceny z potworami, bo reszta to niemiłosierny usypiacz. Nudzilla!!!!
Ocena leci z 5/10 na 4/10 - za nieliczne plusy, które wymieniłem na początku i moją sympatię do Króla potworów z dzieciństwa. Rozczarowania z kina już nie było, ale sytuacji to nie poprawiło, bo to po prostu cienki film. :P
Jeśli sequel jest jeszcze gorszy, to nie wiem na co się nastawiać. :(
04-06-2019, 09:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-06-2019, 12:18 przez Juby.)





