Amazing.
Jeżeli ktoś tak jak ja lubi te japońskie gumiaki i nastawia się na to, tyle że za 200 mln baniek, to właśnie to dostanie i to z nawiązką. Jest to dokładnie taki film jaki by japońce chcieliby wyśmażyć. Rozpierdol piękny, monstra majestatyczne a strona wizualna to takie "Wallpaper: The Movie". Potwory to gwiazdy, z zaskakująco sporą ilością charakteru, co niekoniecznie zawsze działa w tego typu filmach. Chyba najfajniejszy motyw to sposób w jaki Ghidorah operuje trzema głowami, gdzie środkowa karci dwie pozostałe :D Rodan oportunista, który z jakichś dziwnych powodów natychmiast skojarzył mi się ze Starscreamem. Mothra... była. Miała fajną scenę-dwie, ale nadrobiła implementacją oryginalnego motywu przewodniego. No i wiadomo Król, sprawiający wrażenie wiecznie wkurwionego niedźwiedzia który najchętniej by wszystkim spuścił wpierdol.
Nie ogarniam trochę tego negatywnego odbioru przez krytyków. Znaczy się... to jest film o napierdalających się potworach, więc nawet zdziwko że zarówno poprzednia część i "Kong" zostały przyjęte raczej pozytywnie. Ale właśnie... niby to który element tej produkcji słabuje względem poprzedników? Bo ciężko mi tutaj palcem wskazać. Najczęściej pojawiającym się zarzutem są postacie ludzkie. Mentalnie nastawiłem się na coś w stylu postaci z Bayformersów, a tutaj ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu, byli oni.... nieszkodliwi? W zasadzie wypadli lepiej niż filmie Edwardsa i w "Kongu". Zostali nawet sensownie wplątani w fabułę i mimo że stanowią raczej dodatek do spektaklu, to nie kojarzę momentu w którym naszła by mnie myśl "ej, dlaczego mi pokazujecie ludzi, niech potwory wrócą". Głównie dlatego, że nawet jak potworów nie ma, to wszystko się toczy wokół nich. To właśnie był problem pierwszego filmu - nie znikome ilości Króla, bo to mi nie przeszkadzało - a raczej że to był film z Godzillą, a nie o Godzilli. No i Serizawa ma wreszcie coś do roboty, niż bycie memem.
Ma to swoje problemy, wiadomo jest głupkowate, no i fajnie byłoby gdyby postacie ludzkie wzbudzały może więcej emocji niż "nie irytują mnie", ale jak dla mnie niesamowita frajda. Więc trochę szkoda, że tonie to w Box Office.
Jeżeli ktoś tak jak ja lubi te japońskie gumiaki i nastawia się na to, tyle że za 200 mln baniek, to właśnie to dostanie i to z nawiązką. Jest to dokładnie taki film jaki by japońce chcieliby wyśmażyć. Rozpierdol piękny, monstra majestatyczne a strona wizualna to takie "Wallpaper: The Movie". Potwory to gwiazdy, z zaskakująco sporą ilością charakteru, co niekoniecznie zawsze działa w tego typu filmach. Chyba najfajniejszy motyw to sposób w jaki Ghidorah operuje trzema głowami, gdzie środkowa karci dwie pozostałe :D Rodan oportunista, który z jakichś dziwnych powodów natychmiast skojarzył mi się ze Starscreamem. Mothra... była. Miała fajną scenę-dwie, ale nadrobiła implementacją oryginalnego motywu przewodniego. No i wiadomo Król, sprawiający wrażenie wiecznie wkurwionego niedźwiedzia który najchętniej by wszystkim spuścił wpierdol.
Nie ogarniam trochę tego negatywnego odbioru przez krytyków. Znaczy się... to jest film o napierdalających się potworach, więc nawet zdziwko że zarówno poprzednia część i "Kong" zostały przyjęte raczej pozytywnie. Ale właśnie... niby to który element tej produkcji słabuje względem poprzedników? Bo ciężko mi tutaj palcem wskazać. Najczęściej pojawiającym się zarzutem są postacie ludzkie. Mentalnie nastawiłem się na coś w stylu postaci z Bayformersów, a tutaj ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu, byli oni.... nieszkodliwi? W zasadzie wypadli lepiej niż filmie Edwardsa i w "Kongu". Zostali nawet sensownie wplątani w fabułę i mimo że stanowią raczej dodatek do spektaklu, to nie kojarzę momentu w którym naszła by mnie myśl "ej, dlaczego mi pokazujecie ludzi, niech potwory wrócą". Głównie dlatego, że nawet jak potworów nie ma, to wszystko się toczy wokół nich. To właśnie był problem pierwszego filmu - nie znikome ilości Króla, bo to mi nie przeszkadzało - a raczej że to był film z Godzillą, a nie o Godzilli. No i Serizawa ma wreszcie coś do roboty, niż bycie memem.
Ma to swoje problemy, wiadomo jest głupkowate, no i fajnie byłoby gdyby postacie ludzkie wzbudzały może więcej emocji niż "nie irytują mnie", ale jak dla mnie niesamowita frajda. Więc trochę szkoda, że tonie to w Box Office.
15-06-2019, 19:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-06-2019, 19:18 przez Grievous.)
Spoiler




