Cold Mountain czyli Wzgórze Nadzei (Anthony Minghella, 2003)
Przepiękny film z doborową obsadą na wszystkich planach (nawet Portmanowa się pojawia w roli niemal cameo). Wszystko tutaj pięknie gra: aktorzy, powolna narracja, doskonała scenografia (!), rozpisanie postaci, rozmach, muzyka i zdjęcia. Pamiętam, że przy okazji premiery miałem wielkie oczekiwania, zwłaszcza od warstwy "pojedynków" (wszak to te czasy) i w kinie kręciłem nosem. Jednak, gdy emocje opadły to na chłodno oceniłem dzieło Minhelli bardzo dobrze. Po latach - a to już 16 lat od premiery! - z całą pewnością daję temu obrazowi "dychę". Kidman i Law są fenomenalni, a w moim odczuciu to ich najlepsze role, ale własnie drugi plan, gdzie widzimy rewelacyjną Zelweger a także całą "bandę" Teague'a robi coś wspaniałego. Każda scena tutaj jest przemyślana, coś wnosi do filmu, pozwala stworzyć piękną odyseję o miłości, przeznaczeniu i walce z przeciwieństwami losu. Kurdę, ależ to jest cudowne!!!
10/10
Przepiękny film z doborową obsadą na wszystkich planach (nawet Portmanowa się pojawia w roli niemal cameo). Wszystko tutaj pięknie gra: aktorzy, powolna narracja, doskonała scenografia (!), rozpisanie postaci, rozmach, muzyka i zdjęcia. Pamiętam, że przy okazji premiery miałem wielkie oczekiwania, zwłaszcza od warstwy "pojedynków" (wszak to te czasy) i w kinie kręciłem nosem. Jednak, gdy emocje opadły to na chłodno oceniłem dzieło Minhelli bardzo dobrze. Po latach - a to już 16 lat od premiery! - z całą pewnością daję temu obrazowi "dychę". Kidman i Law są fenomenalni, a w moim odczuciu to ich najlepsze role, ale własnie drugi plan, gdzie widzimy rewelacyjną Zelweger a także całą "bandę" Teague'a robi coś wspaniałego. Każda scena tutaj jest przemyślana, coś wnosi do filmu, pozwala stworzyć piękną odyseję o miłości, przeznaczeniu i walce z przeciwieństwami losu. Kurdę, ależ to jest cudowne!!!
10/10
loading podpis...
16-06-2019, 18:51





