Może i się da, ale ktoś serio wierzy, że w wykonaniu Wachowskich coś z tego będzie?
Z Mad Maxem nieprawda, bo drugi film jest akurat niezły (gorszy of Fury Road, ale jednak), jedynka i trójka zaś nigdy za dobre nie były: MM1 ma nie tyle problemy realizacyjne i budżetowe (ok, to też), co z historią, a o trójce to chyba pisać nie trzeba. No i to nigdy nie była żadna seria, te wszystkie filmy funkcjonują w oderwaniu od siebie na takiej samej zasadzie jak Fury Road, ale tamte pozycje po prostu scala Mel. Także faktycznie to trochę inne sytuacje, które możnaby porównywać może z Indianą Jonesem czy czymś takim.
Matrix to z kolei zamknięta (wydawało się seria), do której teraz próbuje się coś dokleić. Czyli to już bardziej sytuacja, obstawiam, w kierunku Aliena Scotta.
Z Matrixem jednak dla mnie najbardziej problem jest taki, i tu się pewnie mało kto ze mną zgodzi, że to nigdy nie była dobra seria - sequele są okropne, a jedynka to pozerstwo do kwadratu, które ma fajnie wyreżyserowane sceny akcji i scenariusz bogaty w detale, podteksty i sprytnie scalający różne motywy we w miarę spójną i intrygującą całość. Tylko zabija to festyniarskie podejście samych Wachowskich. W rezultacie rzeczy z których to ściąga są dużo ciekawsze - Orwell, Herbert, Oshii, Gibson. Nie mogę odżałować tego, że Neuromancer do dzisiaj nie doczekał się ekranizacji przez - jestem tego pewien - strach przed porównaniami z Matrixem (jestem pewien, że w wykonaniu Chrisa Cunninghama mielibyśmy wiekopomne dzieło 10/10) .
Z Mad Maxem nieprawda, bo drugi film jest akurat niezły (gorszy of Fury Road, ale jednak), jedynka i trójka zaś nigdy za dobre nie były: MM1 ma nie tyle problemy realizacyjne i budżetowe (ok, to też), co z historią, a o trójce to chyba pisać nie trzeba. No i to nigdy nie była żadna seria, te wszystkie filmy funkcjonują w oderwaniu od siebie na takiej samej zasadzie jak Fury Road, ale tamte pozycje po prostu scala Mel. Także faktycznie to trochę inne sytuacje, które możnaby porównywać może z Indianą Jonesem czy czymś takim.
Matrix to z kolei zamknięta (wydawało się seria), do której teraz próbuje się coś dokleić. Czyli to już bardziej sytuacja, obstawiam, w kierunku Aliena Scotta.
Z Matrixem jednak dla mnie najbardziej problem jest taki, i tu się pewnie mało kto ze mną zgodzi, że to nigdy nie była dobra seria - sequele są okropne, a jedynka to pozerstwo do kwadratu, które ma fajnie wyreżyserowane sceny akcji i scenariusz bogaty w detale, podteksty i sprytnie scalający różne motywy we w miarę spójną i intrygującą całość. Tylko zabija to festyniarskie podejście samych Wachowskich. W rezultacie rzeczy z których to ściąga są dużo ciekawsze - Orwell, Herbert, Oshii, Gibson. Nie mogę odżałować tego, że Neuromancer do dzisiaj nie doczekał się ekranizacji przez - jestem tego pewien - strach przed porównaniami z Matrixem (jestem pewien, że w wykonaniu Chrisa Cunninghama mielibyśmy wiekopomne dzieło 10/10) .
23-06-2019, 17:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-06-2019, 17:20 przez Albertino.)






