Jestem właśnie po dłuższym posiedzeniu nad serią Life is Strange i..
Season 1 - to jest świetne, dobrze napisane, dobrze wykonane, fantastycznie udźwiękowione i jak na "chodzony" serial z cutscenkami - bardzo angażujące dzieło. Z LoS miałem zawsze ten problem, że wydawało mi się to wszystko za bardzo "emo", ale postanowiłem dać sezonowi 1 drugą szansę i poszło gładko. O wiele lepiej niż za pierwszym razem, gdzie utknąłem gdzieś w połowie 2 odcinka ;) Wplątanie do tego supermocy manipulowania czasem i osadzenie tego w realiach kapryśnych nastolatków w szkole okazało się strzałem w dziesiątkę. Max okazuje się fajną bohaterką, ale to Chloe gra pierwsze skrzypce i nie dziwię się, że to jej postać dostała "osobny" sezon w spin offie. Kilka scen ociera się o geniusz, tak jak kilka elementów nie do końca zagrało jak należy, ale jako całość - nawet jeśli nieco "oszukująca" w mechanice podejmowania decyzji - trzyma wysoki poziom. 7+, może nawet 8/10.
![[Obrazek: life-is-strange-episode-1-images.jpg]](https://theafictionado.files.wordpress.com/2015/11/life-is-strange-episode-1-images.jpg)
Before the Storm - Dontnod zaczęło prace nad sequelem, więc spin off poszedł do rąk podwykonawców Nine Deck. I to widać na każdym kroku. Reżyseria scen jest tutaj co najwyżej średnia, a historia niemiłosiernie się dłuży mimo zaledwie 3-odcinkowej struktury. Zamysł był nawet spoko - pokazać początek przyjaźni Chloe z Rachel (która w sezonie 1 jest tłem wydarzeń), oraz nieco zszokować fanów przestawiając pewne pionki na szachownicy. Niestety, po energicznym początku całość robi zjazd w dół, czemu winne są dialogi - wyglądają jakby robił je ktoś, kto maczał palce w systemie dialogowym Fallouta 4. A na domiar złego z gry usunięto całkowicie jakikolwiek wątek s-f, w zamian dodano mechanikę "dissowania" rozmówcy, ale wypada ona rozczarowująco. Co jeszcze? Praktycznie minimalnie posunięta do przodu warstwa wizualna, ze 2-3 dobre choć przewidywane momenty i... końcówka która nie oszukuje gracza, ale też nie ma tyle emocjonalnego powera jak ostatnie momenty w Arcadia Bay w S1. Sama historia nie ma w sobie wiele do zaoferowania, choć doceniam mikroskalę całej intrygi. Szkoda tylko, że część pomysłów została zaledwie liźnięta (pożar lasu!). Ocena - w zależności od odcinka: kolejno 7, 4, 5/10.
![[Obrazek: 1517353360_life-is-strange-before-the-storm.jpg]](https://gameplay.tips/uploads/posts/2018-01/1517353360_life-is-strange-before-the-storm.jpg)
Life is Strange 2, epizod 1 - no i zdecydowałem się na zakup pierwszego epizodu, bo wierzyłem, że Dontnod zrobi to dobrze ;) I tak faktycznie jest. Po pierwsze - wraca wątek superumiejętności. Po drugie - mamy tutaj dwójkę bohaterów-braci Diaz (choć sterujemy wyłącznie starszym Seanem), po trzecie nie trzeba znać sezonu 1, aby dobrze się bawić (nawiązania są symboliczne, przynajmniej w epizodzie 1), po czwarte to bardziej "kino drogi" niż przygodówka per se. Po piąte - jest postęp graficzny, bardziej w warstwie mocapu niż teksturach, ale jest. Po szóste, niemal wszystkie aktywności dodatkowe są opcjonalne, ale są przemyślane i umiejętnie wplątane w fabułę. Po siódme - gra nie gra na tanich emocjach, nie robi nie wiadomo jakich twistów (jeszcze), a sam początek został bardzo fajnie wymyślony. Niebawem ruszam po drugi epizod :)
Season 1 - to jest świetne, dobrze napisane, dobrze wykonane, fantastycznie udźwiękowione i jak na "chodzony" serial z cutscenkami - bardzo angażujące dzieło. Z LoS miałem zawsze ten problem, że wydawało mi się to wszystko za bardzo "emo", ale postanowiłem dać sezonowi 1 drugą szansę i poszło gładko. O wiele lepiej niż za pierwszym razem, gdzie utknąłem gdzieś w połowie 2 odcinka ;) Wplątanie do tego supermocy manipulowania czasem i osadzenie tego w realiach kapryśnych nastolatków w szkole okazało się strzałem w dziesiątkę. Max okazuje się fajną bohaterką, ale to Chloe gra pierwsze skrzypce i nie dziwię się, że to jej postać dostała "osobny" sezon w spin offie. Kilka scen ociera się o geniusz, tak jak kilka elementów nie do końca zagrało jak należy, ale jako całość - nawet jeśli nieco "oszukująca" w mechanice podejmowania decyzji - trzyma wysoki poziom. 7+, może nawet 8/10.
![[Obrazek: life-is-strange-episode-1-images.jpg]](https://theafictionado.files.wordpress.com/2015/11/life-is-strange-episode-1-images.jpg)
Before the Storm - Dontnod zaczęło prace nad sequelem, więc spin off poszedł do rąk podwykonawców Nine Deck. I to widać na każdym kroku. Reżyseria scen jest tutaj co najwyżej średnia, a historia niemiłosiernie się dłuży mimo zaledwie 3-odcinkowej struktury. Zamysł był nawet spoko - pokazać początek przyjaźni Chloe z Rachel (która w sezonie 1 jest tłem wydarzeń), oraz nieco zszokować fanów przestawiając pewne pionki na szachownicy. Niestety, po energicznym początku całość robi zjazd w dół, czemu winne są dialogi - wyglądają jakby robił je ktoś, kto maczał palce w systemie dialogowym Fallouta 4. A na domiar złego z gry usunięto całkowicie jakikolwiek wątek s-f, w zamian dodano mechanikę "dissowania" rozmówcy, ale wypada ona rozczarowująco. Co jeszcze? Praktycznie minimalnie posunięta do przodu warstwa wizualna, ze 2-3 dobre choć przewidywane momenty i... końcówka która nie oszukuje gracza, ale też nie ma tyle emocjonalnego powera jak ostatnie momenty w Arcadia Bay w S1. Sama historia nie ma w sobie wiele do zaoferowania, choć doceniam mikroskalę całej intrygi. Szkoda tylko, że część pomysłów została zaledwie liźnięta (pożar lasu!). Ocena - w zależności od odcinka: kolejno 7, 4, 5/10.
![[Obrazek: 1517353360_life-is-strange-before-the-storm.jpg]](https://gameplay.tips/uploads/posts/2018-01/1517353360_life-is-strange-before-the-storm.jpg)
Life is Strange 2, epizod 1 - no i zdecydowałem się na zakup pierwszego epizodu, bo wierzyłem, że Dontnod zrobi to dobrze ;) I tak faktycznie jest. Po pierwsze - wraca wątek superumiejętności. Po drugie - mamy tutaj dwójkę bohaterów-braci Diaz (choć sterujemy wyłącznie starszym Seanem), po trzecie nie trzeba znać sezonu 1, aby dobrze się bawić (nawiązania są symboliczne, przynajmniej w epizodzie 1), po czwarte to bardziej "kino drogi" niż przygodówka per se. Po piąte - jest postęp graficzny, bardziej w warstwie mocapu niż teksturach, ale jest. Po szóste, niemal wszystkie aktywności dodatkowe są opcjonalne, ale są przemyślane i umiejętnie wplątane w fabułę. Po siódme - gra nie gra na tanich emocjach, nie robi nie wiadomo jakich twistów (jeszcze), a sam początek został bardzo fajnie wymyślony. Niebawem ruszam po drugi epizod :)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
06-07-2019, 19:30





