(12-09-2013, 02:39)Mefisto napisał(a): How the West was Won - przepiękne, epickie widowisko! Rozmach jest niesamowity - w oryginalnym formacie ten film musiał miażdżyć wszelakie organy (...) Finał jest zresztą niesamowity, zważywszy, że to wszystko naprawdę, bez komputera i innych pierdół [swoją drogą film oryginalnie kosztował ledwie 15 baniek! dziś chyba by z 500 wyszło, gdyby chcieli robić - niesamowite]. Poza tym aktorsko, realizacyjnie jako tako i fabularnie jest po prostu ciekawy i wciągający. Owszem, niekiedy trąci myszką, ale bynajmniej nie jest naiwny. Ba! Jest krwawszy od większości dzisiejszych produkcji, a to przecież produkcja edukacyjna, dla całych rodzin. Eh, piękne czasy to były.Dopiero wczoraj nadrobiłem tego klasyka i potwiedzam jego dobroć. Ja w ogóle mam słabość do tych epickich filmów z lat 50. i 60. koniecznie z uwerturą i antraktem :)
8 / 10
Film rzeczywiście epicki w najlepszym znaczeniu tego słowa - wiele postaci, wiele lokacji, jedna piękniejsza od drugiej, ja mógłbym godzinami oglądać jak karawany pionierów przemieszczają się po środkowo-północnych stanach, poza tym uwielbiam opowieści o czasach, gdy człowiek szedł z całą rodzina i dobytkiem przed siebie bez konkretnego planu, jak napotykał rzekę, to ścinał kawałek lasu, budował tratwę, przeprawiał się na drugi brzeg i szedł dalej :D
Masa wielkich scen nakręconych tak, że nawet dzisiaj budzą podziw - pierwszy atak Indian czy wykorzystania bizonów jako broni masowego rażenia zapamiętam na długo :) swoją drogą w scenach akcji bardzo wyraźnie widać kiedy używano kaskaderów bo wtedy nie ma zbliżeń na bohaterów, a jak są to tło jest ewidentnie doklejone, najciekawsze, że problem ten nie dotyczy fragmentów z Indianami - ich chyba wynajęto jako aktorów, statystów i kaskaderów jednocześnie i zaowocowało to kilkoma naprawdę imponującymi ujęciami.
Ogólnie film wygląda w wielu miejscach jakby był kręcony na przełomie lat 80. i 90. a nie na początku 60. - wielki szacunek za to.
Finałowe ujęcia to piękny pomost między przeszłością a (ówczesną) teraźniejszością, coś a'la zakończenie Gangów Nowego Jorku.
Ode mnie mocne 7+/10
PS. bardzo rzadko zdarza mi się to dostrzec, a tutaj w pierwszych, górskich ujęciach operator po prostu nie przetarł obiektywu kamery i przez dobrych kilka sekund widzimy robala, który sobie na nim usiadł :P
09-08-2019, 11:51





