Dlatego jak widzę że sale są zapełnione, to zwykle przekładam wypad do kina na inny dzień. Szkoda nerwów. Zwłaszcza że czasu i pieniędzy nikt mi nie zwróci.
Ogólnie to kino od jakiegoś czasu mnie męczy - drogo, głośno, śmierdzi, pół godziny reklam, bydło, a nie widownia. Gdyby nie to, że internet próbuje zespoilerować wszystko co się da, to bym ograniczył się do kilku seansów rocznie, tylko dla filmów które naprawdę szkoda by nie zobaczyć na dużym ekranie.
Cieszę się że większość nisko/średnio budżetowych filmów ucieka na streaming. Chętniej bym zapłacił za miesięczną subskrypcję dla nowego filmu Tarantino, niż za bilet do kina.
Ogólnie to kino od jakiegoś czasu mnie męczy - drogo, głośno, śmierdzi, pół godziny reklam, bydło, a nie widownia. Gdyby nie to, że internet próbuje zespoilerować wszystko co się da, to bym ograniczył się do kilku seansów rocznie, tylko dla filmów które naprawdę szkoda by nie zobaczyć na dużym ekranie.
Cieszę się że większość nisko/średnio budżetowych filmów ucieka na streaming. Chętniej bym zapłacił za miesięczną subskrypcję dla nowego filmu Tarantino, niż za bilet do kina.
14-08-2019, 23:13





