Mam z "Królem potworów" na odwrót niż wielu innych widzów. Bo z tego, co widzę, dominują opinie, że "walki potworów super, ale fabuła i wątki ludzkie są do bani". A ja mam właśnie odmienne wrażenie. Wątki ludzkie, postacie i ogólnie fabuła przypadły mi do gustu bardziej niż w "Godzilli" Edwardsa (choć o to akurat nietrudno). Film oglądało się po prostu ciekawie. Ale jego najsłabszym elementem jest niestety właśnie to, co powinno stanowić główną atrakcję, czyli walki potworów. Jest ich mało (chyba trzy w całym filmie, jeśli dobrze kojarzę) i wszystkie wyglądają jak walka z Doomsdayem w "Batman v Superman". Czyli ogólnie film jest spoko, ale jak tylko potwory zaczynają się napieprzać, robi się zły. Jest to po prostu nakręcone chaotycznie i brzydko wygląda.
15-08-2019, 14:45 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-08-2019, 14:47 przez al_jarid.)





