(14-06-2019, 20:51)OGPUEE napisał(a): Juby, możesz a nawet musisz iść na nowego Godzillę. Naprawia wszelkie błędy filmu Edwardsa i jest od niego lepszy pod każdym względem. I w końcu Amerykanom udało zrobić udany film z Godzillą!
![[Obrazek: Reaction-GIF-Angry.gif]](http://gifsec.com/wp-content/uploads/GIF/2014/03/Reaction-GIF-Angry.gif)
Dobrze, że cię nie posłuchałem. :P
Po wczorajszym obejrzeniu daję jakieś 2-3/10 - to było jeszcze gorsze od Nudzilli Edwardsa z 2014 (jak oni to osiągnęli?!!).
Krótko:
- Otwarcie wyjęte z pierwszej strony podręcznika Najprostsze i najbardziej oczywiste ekspozycje filmowe do napisania.
- Uśmiałem się całe dwa razy, ale dziś nie mogę już sobie przypomnieć z czego za drugim razem. : \
- Nuda, nuda i jeszcze więcej nudy, nie ważne czy na ekranie są ludzie, czy starcia potworów, bo...
- ... o ile Edwards świetnie reżyserował sceny z potworami, idealnie przedstawiał perspektywę z punktu widzenia ludzi i czuć było ogrom MUTO oraz Godzilli, tak tutaj jest tyle kolorowych filtrów, potwory są tak szybkie i lekkie, a CGI miejscami tak sztuczne, że nie zgadłbym, czy King Gidorah ma 50, czy 150 metrów. A choćby miał i 300 metrów, nie czułem stwora, tylko komputerowe pudło bez osobowości, które nieciekawie tłucze się z innymi CGI-zabawkami w CGI-lokacjach.
- Pył, itp. w scenach walk potworów bym zrozumiał, ale deszcze, błyskawice, śniegi, itd. - to wszystko zostało dodane ze względu na wybór lokacji i King Gidorę, a nie ze względu na wzmożony realizm, jak u Edwardsa. Jest czytelniej niż poprzednio, bo widniej, ale wciąż nie tak, jak bym chciał.
- Wszystkie postacie ludzkie są ciekawe jak leżący przy drodze kamień. No Kyle Chandler i jego córka jeszcze są "jacyś" i przechodzą jakąś tam przemianę, ale reszta to dramat. Pierdolą głupoty, ciągle powtarzają swoje imiona, aby widz je zapamiętał, wielokrotnie dopytują o imiona tytanów, opowiadają ich historię, ekspozycja, ekspozycja, bla bla, część z nich odjebano w taki sposób, że nie mogłem w to uwierzyć, a to jak zmarnowano charyzmatycznego Charlesa Dance'a na tę pozbawioną charakteru, chodzącą postać jednej miny pozostawię bez komentarza.
- Latajom po całej Ziemii, dostają się wszędzie w 5 minut, nawet bez tankowania.
- Napchali w tą część praktycznie WSZYSTKO, co pojawiło się w Japońskich Godzillach z 1954 i serii Heisei. Równie wielki nadmiar atrakcji, ester eggów i niepotrzebnego szajsu co w BvS Snydera.
- Zmarnowano nawet motyw przewodni Godzilli, co wydawało mi się zadaniem niemożliwym. Pojawił się dwa razy, ale zamiast powodować ciary, prawie przy nim przysnąłem.
- Scena po napisach - ugh...
Poziom najgorszych Transformers Bay'a, albo ubiegłorocznego Jurrasic World. Teraz gorzej już być nie może, prawda?
23-08-2019, 10:43





