Grievous napisał(a):To są wąsonogi. To się przypierdala do wszystkiego co długo jest pod wodą. Spełnianie obowiązku czy nie. Zwłaszcza że załoga Jonesa transformowała się w morską faunę, a Will nie.Jasne. Ale pod koniec AWE wyraźnie jest pokazane, że Will nie jest nimi obrośnięty. A w piątce, która dzieje się mniej więcej w tym samym okresie (sądząc po wieku młodego Henry'ego) już jest. Oczywiście można założyć, że na randkę z żoną, Will się oczyścił, a na co dzień chodzi z wąsonogami na twarzy... Wyjaśnienie dobre jak każde inne, ale to jest moim zdaniem niekonsekwencja. Łatwa do uniknięcia i przez to bardziej drażniąca.
A abstrahując od powyższego - to jest fantasy, więc wąsonogi mogą tam nie istnieć albo zachowywać się inaczej niż w rzeczywistości. I wcale nie muszą się przyklejać do wszystkiego albo mogą się przyklejać tylko do przeklętych, albo zachowywać jeszcze inaczej.
Grievous napisał(a):Niedomówienia czy uproszczenia fabularne to nie są plothole. Plothole to dziury logiczne w scenariuszu. Np. poparzony Ragetti w pierwszej części, pomimo tego że w tym samym filmie jest zarówno powiedziane, jak i pokazane że przeklęta załoga nie czuje bólu.Plothole to również niedomówienia:
https://en.wikipedia.org/wiki/Plot_hole
Cytat:The term is more loosely also applied to "loose ends" in a plot – side-lined story elements that remain unresolved by the end of the plot.
Odkładając na bok dyskusję nomenklaturową, niedomówienia i uproszczenia same w sobie są jak najbardziej ok. Ale nie w sytuacji, gdy zmieniłyby status quo. A np. cała flota okrętów w rękach Sparrowa diametralnie zmieniłaby jego sytuację.
(25-08-2019, 12:58)al_jarid napisał(a): Dirk, to że Sparrow w piątce nie przypomina samego siebie to nie jest tylko kwestia, że Depp zapomniał jak grać. Moim zdaniem to raczej wina scenariusza. Po raz pierwszy w serii pracowali nad nim inni ludzie i to najmocniej widać właśnie w kreacji Sparrowa. Zniknął cały jego spryt i przebiegłość i nagle stał się skończonym idiotą, tak po prostu. To co wcześniej stanowiło jak gdyby fasadę, za którą krył się przebiegły człowiek kombinujący na lewo i prawo, teraz przerodziło się w jego osobowość.Dokładnie o tym myślałem. Wcześniej był spryciarzem pod maską błazna, a teraz jest idiotą pod maską idioty. Rozumiem, co scenarzyści chcieli tym osiągnąć, ale, moim zdaniem, polegli, niszcząc jedną z najciekawszych postaci w serii.
(25-08-2019, 13:12)marsgrey21 napisał(a): Tyle, że właśnie ta zmiana Jacka była głównym motywem ostatniej części i było to zamierzone działanie scenarzystów.
Jack traci ikrę i zapał, staje się cieniem dawnego siebie, wręcz karykaturą i musi się zmierzyć z kimś kogo pokonał wtedy kiedy stał się tym legendarnym Jackiem Sparrowem i dopiero na samym końcu wraca na właściwe tory mając załogę, okręt i cel.
Jak wyżej. To wszystko jest dla mnie jasne. Ale taka interpretacja postaci (again - dla mnie) nie działa. Śledzenie perypetii idioty pchanego przez innych do celu nie daje nawet w połowie takiej radości, jak mogłoby, gdyby postać Jacka była w piątce lepiej napisana (przy zachowaniu tego, co scenarzyści chcieli pokazać).
(25-08-2019, 13:13)Grievous napisał(a): Film w tym momencie krzyczy "Hej, Jack właśnie sięgnął dna". Przecież to nawet subtelne nie jest.
Nie trzeba tego lubić, ale to jest świadomy kreatywny wybór na poprowadzenie postaci, a nie niedbałość scenarzystów.
EDIT: Czyli to samo co marsgrey21 napisał.
No właśnie i ja tego nie lubię :) Ale niedbałość scenarzystów bym jednak wytknął, bo dałoby się to zrobić lepiej...
Na koniec trzy filmiki - pierwszy zawiera cytaty Jacka z trylogii, a pozostałe z piątki. Zwróćcie uwagę, że on nawet mówi inaczej, jakoś tak bardziej "kreskówkowo". To nie jest tylko cień dawnej postaci, to wręcz jego antyteza i (nieśmieszna) parodia.
Oryginalna trylogia:
Piątka:
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.
27-08-2019, 09:58 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-08-2019, 14:10 przez Dirk.)





