Happy Death Day (2017)
Wreszcie nadrobiłem i muszę przyznać, że jest to całkiem urocze patrzydło. Świeże podejście do tematyki slashera - przynajmniej ja sam na ten moment nie mogę sobie przypomnieć czegoś podobnego. Fajnie użyta pętla czasu robi swoje i ogląda się to nieźle. Dobrze wyważone tempo, subtelny humor połączony z odpowiednią dawką grozy, główna bohaterka sympatyczna pomimo bycia - przynajmniej z początku - schematyczną studentką-suką (aktoreczka bardzo ładna), maska seryjnego mordercy bardzo fajna. Mógłbym się co prawda przyczepić do kilku szczegółów, jak chociażby niezbyt ogarnięte poczynania głównej bohaterki w niektórych momentach, jednak zrzucam to na garb slasherowej konwencji.
Jedyny taki naprawdę spory minus to brak eRki. W scenach zabójstw aż prosiło się o trochę posoki. Nie zmienia to mimo wszystko faktu, że bawiłem się przednio, miło spędzony czas. Letnia komedia grozy z fajnie użytym motywem pętli czasu.
7/10
Wreszcie nadrobiłem i muszę przyznać, że jest to całkiem urocze patrzydło. Świeże podejście do tematyki slashera - przynajmniej ja sam na ten moment nie mogę sobie przypomnieć czegoś podobnego. Fajnie użyta pętla czasu robi swoje i ogląda się to nieźle. Dobrze wyważone tempo, subtelny humor połączony z odpowiednią dawką grozy, główna bohaterka sympatyczna pomimo bycia - przynajmniej z początku - schematyczną studentką-suką (aktoreczka bardzo ładna), maska seryjnego mordercy bardzo fajna. Mógłbym się co prawda przyczepić do kilku szczegółów, jak chociażby niezbyt ogarnięte poczynania głównej bohaterki w niektórych momentach, jednak zrzucam to na garb slasherowej konwencji.
Jedyny taki naprawdę spory minus to brak eRki. W scenach zabójstw aż prosiło się o trochę posoki. Nie zmienia to mimo wszystko faktu, że bawiłem się przednio, miło spędzony czas. Letnia komedia grozy z fajnie użytym motywem pętli czasu.
7/10
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
06-09-2019, 01:00





