obiektywnie można się przyssać jedynie do motywu ucieczki Waingro. dlaczego McCauley, zamiast strzelić gnojowi w tył głowy, sprowadza go do gleby? dlaczego na broni nie ma tłumika? dlaczego po prostu nie skręcił frajerowi karku? skręcić człowiekowi kark to dla niego jak złamać źdźbło trawy. jeden szybki ruch i nie ma gościa. tymczasem facet wybiera drogę najgorszą z możliwych. a to, co potem się dzieje, jest konsekwencja tej nonszalancji. rozumiem, że Waingro musiał przeżyć, aby wątek z nim potoczył się dalej, ale można było rozwiązać sprawę inaczej.
09-03-2008, 17:38






