Fatalny film. Nie miałem wobec niego zbyt wygórowanych oczekiwań, a mimo wszystko kończyłem oglądać rozczarowany i poirytowany. Leży tutaj praktycznie wszystko - od beznadziejnych bohaterów, poprzez reżyserię, na fatalnym scenariuszu skończywszy. Nawet starcia potworków, będące i tak najlepszym elementem tego pazdzierza, nie wywołują efektu "wow". Ot, solidna napierdalanka okraszona przyzwoitym CGI, ale nie ma w tym za grosz maestrii, większego pomyślunku, plastyka i choreografia starć totalnie przeciętna, momentami wręcz leniwa. Tak jakby chcieli odwalić niezbędne minimum i czym prędzej wrócić do jakże angażujących losów ludzkich bohaterów. Owszem, co jakiś czas trafi się fajne ujęcie, ale jest tego dosłownie garstka i w żadnym razie nie wynagradza przeplatanego nudą i zniechęceniem oczekiwania.
Ogólnie cały koncept monster-apokalipsy potraktowany został po łebkach, kompletnie nie czuć powagi sytuacji, kamera również szczędzi widoku rozwałki - o skali zniszczeń dokonywanych przez Tytanów dowiadujemy się z... materiału emitowanego w telewizji, który przewija się gdzieś w tle w ciągu 232 nudnej sceny, w której jakiś bohater robi coś, co nikogo nie obchodzi (chociaż twórcy zdają się uważać inaczej, bo poświęcają tego typu wątkom 90% czasu).
Godzilla jest tutaj zupełnie niewykorzystany, każde jego wejście, zupełnie inaczej niż w przypadku poprzedniej cześci, kwitowałem wzruszeniem ramion. Wiecej charakteru przejawia tutaj Mothra, która pojawia się na ekranie łącznie przez jakieś trzy minuty. Rola Godzilli ogranicza się do zbierania wpierdolu i nawet efektowne (i dosyć ładne) końcowe ujęcie zamiast imponować, jedynie dostarcza paliwa do podśmiechujek i skłania do zadania kąśliwego pytania: to niby ma być ten król?
Wciaż czekam na starcie gada z małpą, ale poziom ekscytacji na ten moment - zerowy.
Ogólnie cały koncept monster-apokalipsy potraktowany został po łebkach, kompletnie nie czuć powagi sytuacji, kamera również szczędzi widoku rozwałki - o skali zniszczeń dokonywanych przez Tytanów dowiadujemy się z... materiału emitowanego w telewizji, który przewija się gdzieś w tle w ciągu 232 nudnej sceny, w której jakiś bohater robi coś, co nikogo nie obchodzi (chociaż twórcy zdają się uważać inaczej, bo poświęcają tego typu wątkom 90% czasu).
Godzilla jest tutaj zupełnie niewykorzystany, każde jego wejście, zupełnie inaczej niż w przypadku poprzedniej cześci, kwitowałem wzruszeniem ramion. Wiecej charakteru przejawia tutaj Mothra, która pojawia się na ekranie łącznie przez jakieś trzy minuty. Rola Godzilli ogranicza się do zbierania wpierdolu i nawet efektowne (i dosyć ładne) końcowe ujęcie zamiast imponować, jedynie dostarcza paliwa do podśmiechujek i skłania do zadania kąśliwego pytania: to niby ma być ten król?
Wciaż czekam na starcie gada z małpą, ale poziom ekscytacji na ten moment - zerowy.
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/
https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/
https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/
26-09-2019, 23:29 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-09-2019, 23:53 przez nawrocki.)





