Pełna zgoda, nieco zaskakująco dostaliśmy najmocniejszy sezon nagród od przynajmniej czterech lat. Zwłaszcza, że już tutaj "Parasite", czyli (nie tylko) mój film roku cieszy się ogromnym wsparciem. Apetyt rośnie; może Akademia doceni także obsadę i Kang-ho Song skończy z nominacją? W sprawie rozkminy nad "The Two Popes", wklejam swoją opinię z Krótkiej piłki:
Feel-Good Movie of the Year? Na pewno spore zaskoczenie we warstwie wizualnej. Narracja ma swój charakter, zwłaszcza dzięki montażowi zestrojonym ze zdjęciami Charlone'a („Miasto Boga”). To jednak przede wszystkim zasługa chemii między Pryce'em i sekundującym mu Hopkinsem, którzy są fenomenalni (zwłaszcza zniuansowana rola tego pierwszego). Oraz dowcipnego i błyskotliwego scenariusza, który robi pożytek z konfliktu między postawami i podejściem. Niestety, tekst rodzi zarazem główną bolączkę: podbudowujące Franciszka retrospekcje, które na dłuższą metę wybijają z rytmu i wydają się pochodzić z innego filmu. Ale wiele można tu wybaczyć.
8/10
...Także skoro mówimy o filmie, który przypomina o wybaczaniu, to... wybaczam. :) Netflix wystawił w sezonie nagród trzy bardzo różne i zarazem bardzo dobre filmy. Coś mi mówi, że ten będzie się tutaj cieszył najmniejszym powodzeniem, ale myślę, że zgodzicie się ze mną, że to kolejne świadectwo mocy tego sezonu: feel-good movie roku to już nie żaden geriatryczny komediodramat, którymi obrodziło w ostatnich latach, a coś z charakterem i energią. Dość powiedzieć, że jest skonstruowany na kształt Buddy Movie. I ma popkulturową wrażliwość. Srebra na Camerimage nie rozdaje się za byle co. :) Główny duet zasłużył na nominacje, a przesadą nie byłaby nawet wygrana Pryce'a.
PS. Wśród FilmWebowych znajomych, którzy też widzieli film na listopadowych festiwalach panuje zgoda: 10 osób, średnia 8.1. Znajomi spoza także bardzo cenią.
PS2. Jutro zobaczymy, kogo nominuje SAG; będziemy już mieli z grubsza jasność co do nominacji aktorskich.
Feel-Good Movie of the Year? Na pewno spore zaskoczenie we warstwie wizualnej. Narracja ma swój charakter, zwłaszcza dzięki montażowi zestrojonym ze zdjęciami Charlone'a („Miasto Boga”). To jednak przede wszystkim zasługa chemii między Pryce'em i sekundującym mu Hopkinsem, którzy są fenomenalni (zwłaszcza zniuansowana rola tego pierwszego). Oraz dowcipnego i błyskotliwego scenariusza, który robi pożytek z konfliktu między postawami i podejściem. Niestety, tekst rodzi zarazem główną bolączkę: podbudowujące Franciszka retrospekcje, które na dłuższą metę wybijają z rytmu i wydają się pochodzić z innego filmu. Ale wiele można tu wybaczyć.
8/10
...Także skoro mówimy o filmie, który przypomina o wybaczaniu, to... wybaczam. :) Netflix wystawił w sezonie nagród trzy bardzo różne i zarazem bardzo dobre filmy. Coś mi mówi, że ten będzie się tutaj cieszył najmniejszym powodzeniem, ale myślę, że zgodzicie się ze mną, że to kolejne świadectwo mocy tego sezonu: feel-good movie roku to już nie żaden geriatryczny komediodramat, którymi obrodziło w ostatnich latach, a coś z charakterem i energią. Dość powiedzieć, że jest skonstruowany na kształt Buddy Movie. I ma popkulturową wrażliwość. Srebra na Camerimage nie rozdaje się za byle co. :) Główny duet zasłużył na nominacje, a przesadą nie byłaby nawet wygrana Pryce'a.
PS. Wśród FilmWebowych znajomych, którzy też widzieli film na listopadowych festiwalach panuje zgoda: 10 osób, średnia 8.1. Znajomi spoza także bardzo cenią.
PS2. Jutro zobaczymy, kogo nominuje SAG; będziemy już mieli z grubsza jasność co do nominacji aktorskich.
10-12-2019, 15:57 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-12-2019, 16:00 przez Galadh.)





