I Lost my Body
No to chyba mam swojego faworyta, jeśli chodzi o tegoroczne filmy animowane. Jestem w szoku, że Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej Hollywood wolało nominować "Króla Lwa" zamiast tej cudownej animacji - mam nadzieję, że Akademia tego błędu nie popełni.
Po zwiastunach bałem się, że będzie to jakaś poetycka animacja, którą ciężko będzie przyswoić z racji tego, że nie przepadam za kinem, w którym twórcy chcą zaprezentować swoją poezję poprzez obrazki. No, ale zaryzykowałem i jestem naprawdę ukontentowany.
Film poprowadzony jest dwutorowo - z jednej strony mamy klasyczny romans, w którym chłopak próbuje poderwać dziewczynę. I jest to w sumie całkiem sympatyczny segment, który dodatkowo pełni funkcję retrospekcji do zaprezentowania nam tego w jaki sposób ręka stała się... głównym bohaterem drugiej linii narracyjnej. I tutaj zaczyna się zabawa, ponieważ twórca serwuje prawdziwe kino survivalowe, w którym ręka próbuje przetrwać w świecie pełnym niebezpieczeństw i dotrzeć do swojego właściciela.
Mam mały problem z tym, iż reżyserowi nie do końca udaje się połączyć obie historie, jednak ostatnie kilka minut jest cudowne. Momentami smutny, momentami trzymający w napięciu ("pojedynek ze szczurami to mistrzostwo!), ale przemyca też trochę humoru i nadziei. Animacja też daje radę.
Film do obejrzenia na Netflix. 8/10
_________________________________
Late Night
Pewnie, gdyby Emma Thompson nie dostała nominacji do Złotego Globu to nawet nie usłyszałbym o tym filmie. No, ale dostała, więc postanowiłem go obejrzeć.
Patrzydło, które można zaliczyć bez większego bólu zębów. Film ze wszystkimi wadami i zaletami tego typu kina. Fajna obsada, kilka mniej lub bardziej udanych żartów i schemat filmowy, który raczej wszyscy znamy. Emma Thompson w roli silnej, niezależnej i pewnej siebie prowadzącej talkshow jest ok, ale czy zasługiwała na nominację do Globa? Nie. Rola niczym nie wybijająca się ponad przeciętność - klasyczny przykład zapchajdziury przy rozdawaniu nominacji.
Co ciekawe autorką scenariusza jest Mindy Kailing - aktorka, którą powinni doskonale znać wszyscy fani The Office. W filmie porusza ważne kwestie takie, jak wiekizm czy seksizm, ale nie wybrzmiewa to jakoś mocno i chyba twórczyni powinna chyba nieco dalej. Za mało w tym wszystkim satyrycznego sznytu, a za dużo zagrywek rodem z jakichś komedii romantycznych. Tak, jak wspomniałem na wstępie - obejrzeć można, ale raczej meh.
5/10
No to chyba mam swojego faworyta, jeśli chodzi o tegoroczne filmy animowane. Jestem w szoku, że Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej Hollywood wolało nominować "Króla Lwa" zamiast tej cudownej animacji - mam nadzieję, że Akademia tego błędu nie popełni.
Po zwiastunach bałem się, że będzie to jakaś poetycka animacja, którą ciężko będzie przyswoić z racji tego, że nie przepadam za kinem, w którym twórcy chcą zaprezentować swoją poezję poprzez obrazki. No, ale zaryzykowałem i jestem naprawdę ukontentowany.
Film poprowadzony jest dwutorowo - z jednej strony mamy klasyczny romans, w którym chłopak próbuje poderwać dziewczynę. I jest to w sumie całkiem sympatyczny segment, który dodatkowo pełni funkcję retrospekcji do zaprezentowania nam tego w jaki sposób ręka stała się... głównym bohaterem drugiej linii narracyjnej. I tutaj zaczyna się zabawa, ponieważ twórca serwuje prawdziwe kino survivalowe, w którym ręka próbuje przetrwać w świecie pełnym niebezpieczeństw i dotrzeć do swojego właściciela.
Mam mały problem z tym, iż reżyserowi nie do końca udaje się połączyć obie historie, jednak ostatnie kilka minut jest cudowne. Momentami smutny, momentami trzymający w napięciu ("pojedynek ze szczurami to mistrzostwo!), ale przemyca też trochę humoru i nadziei. Animacja też daje radę.
Film do obejrzenia na Netflix. 8/10
_________________________________
Late Night
Pewnie, gdyby Emma Thompson nie dostała nominacji do Złotego Globu to nawet nie usłyszałbym o tym filmie. No, ale dostała, więc postanowiłem go obejrzeć.
Patrzydło, które można zaliczyć bez większego bólu zębów. Film ze wszystkimi wadami i zaletami tego typu kina. Fajna obsada, kilka mniej lub bardziej udanych żartów i schemat filmowy, który raczej wszyscy znamy. Emma Thompson w roli silnej, niezależnej i pewnej siebie prowadzącej talkshow jest ok, ale czy zasługiwała na nominację do Globa? Nie. Rola niczym nie wybijająca się ponad przeciętność - klasyczny przykład zapchajdziury przy rozdawaniu nominacji.
Co ciekawe autorką scenariusza jest Mindy Kailing - aktorka, którą powinni doskonale znać wszyscy fani The Office. W filmie porusza ważne kwestie takie, jak wiekizm czy seksizm, ale nie wybrzmiewa to jakoś mocno i chyba twórczyni powinna chyba nieco dalej. Za mało w tym wszystkim satyrycznego sznytu, a za dużo zagrywek rodem z jakichś komedii romantycznych. Tak, jak wspomniałem na wstępie - obejrzeć można, ale raczej meh.
5/10
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
12-12-2019, 01:44 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-12-2019, 01:45 przez Pelivaron.)





