Wątek Finna skończył się - tak jak napisał Mierzwiak - zaraz po scenie z początku Force Awakens. Jego jedynym dalszym wątkiem było... eee... przyjaźń z Poe? "Konflikt"
z Phasmą?
Problemem TLJ pomijając SJW wątki było zrezygnowanie z wszelkich cliffhangerów podbudowujących napięcie przed ostatnią częścią. Gdyby Rey przyjęła ofertę Kylo Rena (oczywiście żeby go spróbować sprowadzić na jasną stronę mocy) byłby ciekawy wątek i potencjalnie konflikt z Poe/Finnem którzy wzniecają rebelię. Gdyby zamiast Lei, która jest daremna, przeżył Luke, to byłaby ciekawsza postać i z gotowym motywem zemsty. Rey próbuje naprawić Kylo, Luke chce go tym razem zabić, jest konflikt Poe/Finna, Finn może nawet, nie wiem, będzie musiał infiltrować imperium jako szturmowiec.
Po TLJ nie było właściwie czego oczekiwać, nawet w wersji gdzie Kylo będzie tym głównym złym... problemem była moc Rey, która go klepała do tej pory za każdym razem. A to niszczy wszelkie napięcie. Także bez łatania by się nie obyło, ale spróbujmy, taka idea z głowy:
Rey próbuje uciec po odrzuceniu oferty Kylo, ale ten wykorzystuje flotę Imperium i ją porywa.
Kylo po porażkach z Rey i Lukiem czuje się upokorzony - odczuwa swoją słabość. Wyrusza do pradawnej świątyni Sithów, aby posiąść jakąś zapomnianą moc czy miecz świetlny prastarego lorda Sith. Może nawet rozmawia z duchem tegoż, albo z duchem Imperatora, który mówi mu, że pełnię tej mocy osiągnie dopiero pozwalając się przejąć w pełni ciemnej stronie mocy. Otacza się rycerzami Ren, których domagali się fani. Próbuje być dobrym władcą, ale wieść o ucieczce Rebelii i śmierci Snoke'a już się rozeszła, Rebelia rozsiała się po Imperium i poddani traktują go jak kolejnego tyrana. Cudem unika zamachu na swoje życie - popada w paranoję i widząc jak poddani odrzucają jego szczerą pomoc, zaczyna na nich represje.
Imperium w bitwie pokonuje rebeliantów, wraz z nimi ginie Leia (może nawet z ręky Kylo Rena?), generał Ackbar i OCZYWIŚCIE azjatka.
Luke tak naprawdę nie zginął - jest takim kozakiem, że teleportował się na inną planetę. Wieść o jego powrocie dociera do Kylo Rena i zaczyna odczuwać strach, wiedząc, że będzie chciał się na nim zemścić.
Coraz więcej czasu spędza z Rey, którą traktuje coraz mniej jak więźnia, a bardziej jak gościa... Widz nie wie, na ile Rey przy nim udaje uczucia i wiarę, że może powrócić na jasną stronę mocy, a na ile chce w ten sposób odzyskać wolność. Kylo Ren wreszcie ogłasza ją jako swoją partnerkę (czyniąc władczynią Imperium), Poe i Finn widzą w mediach Rey machającą wraz z Kylo do tłumów poddanych...
Imperium oferuje Rebelii pokój - nie wiadomo, czy Kylo chce naprawdę dać im szansę, czy liczy że się ujawnią i będzie mógł ich wykończyć...
z Phasmą?Problemem TLJ pomijając SJW wątki było zrezygnowanie z wszelkich cliffhangerów podbudowujących napięcie przed ostatnią częścią. Gdyby Rey przyjęła ofertę Kylo Rena (oczywiście żeby go spróbować sprowadzić na jasną stronę mocy) byłby ciekawy wątek i potencjalnie konflikt z Poe/Finnem którzy wzniecają rebelię. Gdyby zamiast Lei, która jest daremna, przeżył Luke, to byłaby ciekawsza postać i z gotowym motywem zemsty. Rey próbuje naprawić Kylo, Luke chce go tym razem zabić, jest konflikt Poe/Finna, Finn może nawet, nie wiem, będzie musiał infiltrować imperium jako szturmowiec.
Po TLJ nie było właściwie czego oczekiwać, nawet w wersji gdzie Kylo będzie tym głównym złym... problemem była moc Rey, która go klepała do tej pory za każdym razem. A to niszczy wszelkie napięcie. Także bez łatania by się nie obyło, ale spróbujmy, taka idea z głowy:
Rey próbuje uciec po odrzuceniu oferty Kylo, ale ten wykorzystuje flotę Imperium i ją porywa.
Kylo po porażkach z Rey i Lukiem czuje się upokorzony - odczuwa swoją słabość. Wyrusza do pradawnej świątyni Sithów, aby posiąść jakąś zapomnianą moc czy miecz świetlny prastarego lorda Sith. Może nawet rozmawia z duchem tegoż, albo z duchem Imperatora, który mówi mu, że pełnię tej mocy osiągnie dopiero pozwalając się przejąć w pełni ciemnej stronie mocy. Otacza się rycerzami Ren, których domagali się fani. Próbuje być dobrym władcą, ale wieść o ucieczce Rebelii i śmierci Snoke'a już się rozeszła, Rebelia rozsiała się po Imperium i poddani traktują go jak kolejnego tyrana. Cudem unika zamachu na swoje życie - popada w paranoję i widząc jak poddani odrzucają jego szczerą pomoc, zaczyna na nich represje.
Imperium w bitwie pokonuje rebeliantów, wraz z nimi ginie Leia (może nawet z ręky Kylo Rena?), generał Ackbar i OCZYWIŚCIE azjatka.
Luke tak naprawdę nie zginął - jest takim kozakiem, że teleportował się na inną planetę. Wieść o jego powrocie dociera do Kylo Rena i zaczyna odczuwać strach, wiedząc, że będzie chciał się na nim zemścić.
Coraz więcej czasu spędza z Rey, którą traktuje coraz mniej jak więźnia, a bardziej jak gościa... Widz nie wie, na ile Rey przy nim udaje uczucia i wiarę, że może powrócić na jasną stronę mocy, a na ile chce w ten sposób odzyskać wolność. Kylo Ren wreszcie ogłasza ją jako swoją partnerkę (czyniąc władczynią Imperium), Poe i Finn widzą w mediach Rey machającą wraz z Kylo do tłumów poddanych...
Imperium oferuje Rebelii pokój - nie wiadomo, czy Kylo chce naprawdę dać im szansę, czy liczy że się ujawnią i będzie mógł ich wykończyć...
19-12-2019, 12:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-12-2019, 12:26 przez Capt. Nascimento.)





