Łyknąłem odcinki 2 i 3. Drugi byłby naprawdę niezły gdyby nie cała ta kłamliwa elfia propaganda. Laików informuję, że Istredd pier... kocopoły, a zresztą jakiekolwiek działania ludzkości przeciwko uszatym stanowiły jedynie wyważoną reakcję na akty elfiej agresji takie jak istnienie i szerzenie ideologii lgbt. Poza tym scenki z Ciri nudne były. Za to Jaskier bardzo spoko, zaś jego ballada stanowi zgrabny i ironiczny akcent na koniec.
Trzeci faktycznie dobry, a walka z zębatą królewną wypada świetnie. Nawet Triss, choć zgrzebnej urody, gra zupełnie nieźle. Mam tylko dwa problemy:
1. Foltest. Znowu zrobili z niego prymitywa - w grach było to samo. Foltest powinien być przystojny, subtelny i błyskotliwy.
2. To finałowe wejście Yennefer na kilometr wali jednym z tych filmów dla nastolatek w których brzydkie kaczątko po makeoverze zdobywa koronę balu maturalnego pokonując wredną szefową czirliderek która ucieka upokorzona.
Trzeci faktycznie dobry, a walka z zębatą królewną wypada świetnie. Nawet Triss, choć zgrzebnej urody, gra zupełnie nieźle. Mam tylko dwa problemy:
1. Foltest. Znowu zrobili z niego prymitywa - w grach było to samo. Foltest powinien być przystojny, subtelny i błyskotliwy.
2. To finałowe wejście Yennefer na kilometr wali jednym z tych filmów dla nastolatek w których brzydkie kaczątko po makeoverze zdobywa koronę balu maturalnego pokonując wredną szefową czirliderek która ucieka upokorzona.
Cytat:Dobrym przykładem jest tu relacja Geralt-Yennefer, która - jak się dowiadujemy - rozwijała się... poza kadrem, gdzieś, kiedyś tam.Niestety u Sapkowskiego było akurat podobnie.
22-12-2019, 00:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-12-2019, 00:25 przez Paszczak.)





