OK chaotyczne ale co tam, ten film chyba nie zasluguje na poukładaną recenzję 

Zacznijmy może od tego, że jak na bałagan który stworzył The Last Jedi wraz z idiotyczną techniką „mystery box”, która towarzyszyła The Force Awakens, Epizod IX jest… całkiem OK. Jeśli jednak spojrzeć na ten film obiektywnie, bez taryfy ulgowej, to kiepski film i kolejna porcja bałaganu.
Można było wybaczyć, że TFA było remake Nowej Nadziei, bo wprowadzało nowych bohaterów, sygnalizowało jakieś wątki… które wylądowały w kiblu. Dlatego nie mam zamiaru wybaczać, finałowej części całkowitego kreatywnego bankructwa. Odgrzewanie Powrotu Jedi kłuje w oczy i posypuje żenadą. Cały finał fakt, że teraz flota niszczycieli z dupy ma na pokładzie działa do niszczenia planet (czyli zamiast „czwartej” gwiazdy śmierci mamy flotę gwiazd śmierci).
Rey trenuje… Chyba tylko po to, żeby widzowie się odpieprzyli i dostali co chcieli. I tak już przecież potrafi wszystko. Kylo Ren miał najwięcej to działania w tej trylogii, trochę szkoda, bo Poe i Finn mieli większy potencjał, Adam Driver robi co może ale nie przekonuje mnie szamotanina tej postaci. Razem z Daisy Ridley dokonują cudów. W sensie jakimś cudem nie pałam nienawiścią do ich postaci.
A skoro o tej dwójce mowa, to o dziwo ciekawie wykorzystano/pociągnięto motyw połączenia między Rey i Kylo. Czymkolwiek się ta diada, zrobili z tego ciekawy wizualnie motyw. Durny, ale spoko. No i pojedynek wśród fal też wypadł naprawdę świetnie. Aż szkoda, że nie był zwieńczeniem jakiejś sensownej historii, z prawdziwymi stawkami czy emocjami.
Fajnie też, że choć przez trochę czasu Poe, Rey i Finn działają razem. Szkoda, że to głupia bieganina rodem z gry komputerowej. Ta trylogia naprawdę miała potencjał. Roztrwoniony w całości… Głupie plot pointy robią się progresywnie coraz głupsze. Technologiczne gizmo A prowadzi do punktu B gdzie przypadkiem bohaterowie znajdują artefakt C, który w punkcie D (zakładając, że Gwiazda śmierci odpowiednio wybuchnie i staniemy w odpowiednim punkcie względem jej niemożliwie ocalałego wraku) pokaże nam punkt E.
Ale wróćmy do stawek. Ten film to jakaś potworność w tym względzie. Szczególnie jeśli traktujemy to jako ostatni film w sadze, to wypadałoby się nie patyczkować. Więc zabicie Chewiego byłoby mocnym strzałem dla widowni. Gdyby nie to, że chwilę później okazuje się, że to tylko taka ściema była. C3PO traci pamięć, ale jednak nie. Rey zabija Kylo, ale jednak nie. Rey ginie, ale jednak nie…
Konsekwencje, motywy, logika… wszystkie te rzeczy filmowcy mieli w dupie. Tak jak Leia przytulająca Rey w TFA zamiast Chewiego, tak C3PO żegnający „przyjaciół”, to taka trochę pusta emocjonalnie potwarz dla fanów serii. A co do Lei… pewnie jakbym nie wiedział, że aktorka zmarła nie zwróciłbym uwagi na statyczne, płaskie ujęcia i płaskie dialogi. Ogólnie ten wątek obył się na szczęście bez żenady.
Wszyscy lubimy imperatora. Ale jego historia się skończyła. I sięganie po niego tylko pokazuje kompletną niemoc twórczą i desperację Disneya. Jednocześnie gubienie wątków, Finn, który chciał coś powiedzieć Rey, historia miecza, którą pompowała ta żółta mandarynka w goglach, rozpaczliwe prostowanie wątku Luke’a, kolejne majstrowanie przy tym co mogą „duchy mocy”…
Co do idiotyzmów to „wieża nawigacyjna” przekracza wszelkie granice. Pojedyncze słabe punkty stacji mogę łyknąć, bo rule of cool, bo to klasyka, ale antenka, którą można wykluczyć Absurdalną Flotę Z Dupy to już trochę za dużo, szczególnie po tym jak w nowej trylogii TIEfightery śmigają w hiperprzestrzeni i można w niej również śledzić statki kosmiczne. Jest tu tak dużo takiej leniwej, niekonswkwentnej pisaniny, że zęby bolą.
Można mieć wiele zarzutów do prequeli. Ale nie były filmami tak źle napisanymi, tak po macoszemu traktującymi sens czy wewnętrzną konsekwencję…
Mam tylko nadzieję, że te próby podlizania się widowni, bardzo klarowne pokazywanie „posłuchaliśmy krytyki” to sygnał, że studia może jednak zaczną słuchać, że przykra nauczka z Solo (którego klapa była moim zdaniem „karą” za Last Jedi) poskutkuje i minie moda na obrzucanie krytyków inwektywami.
22-12-2019, 18:03






