Księga dżungli (ta animowana) - Jak przebywałem z 10 lat temu na filmwebie, pamiętam bóldupienie jak to ponadczasowe klasyki przerabia się na "cool ziomalskie gówno zalewające tym, co jest obecnie trendy". Disneyowska Księga dżungli zrobiła dokładnie to samo. Dość kultowy i dojrzały oryginał przerobiła na spłycony festiwal tego co było modne w roku 1967. Chociażby sępy to jawne odniesienie do Beatelsów. Poza świetną animacją i fajną piosenką króla Louiego nie ma nic tu szczególnego. Mowgli to podręcznikowy przykład nudnego protagonisty (zwłaszcza, że jeszcze starsze animacje Disneya miały niezłych bohaterów dziecięcych), od którego ciekawsze są postacie drugiego planu. A te niektóre dają radę. Shere Khan też jest całkiem spoko jako villain. Następnym razem obejrzę wersję z 1994 i obczaję tą od Favreau, bo coś czuję w kościach, że tym razem disneyowski live action remake będzie lepszy od oryginału.
5/10
5/10
04-01-2020, 22:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-03-2020, 13:00 przez OGPUEE.)





