Bombshell
Dziwaczny film. Koniec końców w moich oczach nieudany. Stoi to w bardzo niezgrabnym rozkroku między formą i treścią. Nie lubię takich sytuacji. Historia opowiada o skandalu związanym z molestowaniem seksualnym w Fox News, a podana jest w takim leciutkim, wesołym stylu znanym ostatnio choćby z filmów McKaya. No nie dodaje się to. Skutek jest taki, że ciężaru jakiegokolwiek nie czułem. "Główny zły" wypada jak postać z kreskówki. W dodatku jest to jakoś niewdzięcznie rozpisane, bo główna postać całej sprawy, grana przez Kidman, jest w zasadzie w filmie zepchnięta na trzeci plan. W tej historii w zasadzie nie za bardzo wiadomo o co twórcom chodzi. Rzucają jakimiś wątkami, motają się między tematami, no i przede wszystkim nie wiedzą, czy chcą być poważni, czy niepoważni.
Dziwnie wypadło łączenie archiwalnym materiałów z nakręconymi. Póki telewizyjne wstawki są same sobie, to nie ma sprawy, jednak w jednej scenie, gdzie ma być interakcja tych materii, to odebrałem to sztucznie. Już mógł tego Trumpa zagrać aktor w sumie. Byłoby ciekawiej.
Na pewno panie aktorki dały radę. Wszystkie są dobre. Najwięcej do zagrania ma Robbie i jest spoko.Do tego inna, niż w wielu swoich dotychczasowych rolach. Niezła z niej aktorka. Największą rolę ma Theron i jest świetna, dynamiczna, pewna siebie. Wierzę w tę postać w 100%. Jak wspomniałem, Kidman jest najmniej, ale w swoich scenach wypada bardzo dobrze. No aż szkoda mi tych ich bardzo udanych kreacji na takie coś. No i jeszcze trzeba wspomnieć Lithgowa, którego ocenić trudno. Grać gra ok, ale ta postać jest dziwnie przedstawiona.
Koniec końców ogląda się to bez jakiegoś bólu moim zdaniem. Dynamiczny montaż pozwala temu jakoś płynąć, ale jednak no nie odebrałem tego całościowo dobrze.
4/10
Dziwaczny film. Koniec końców w moich oczach nieudany. Stoi to w bardzo niezgrabnym rozkroku między formą i treścią. Nie lubię takich sytuacji. Historia opowiada o skandalu związanym z molestowaniem seksualnym w Fox News, a podana jest w takim leciutkim, wesołym stylu znanym ostatnio choćby z filmów McKaya. No nie dodaje się to. Skutek jest taki, że ciężaru jakiegokolwiek nie czułem. "Główny zły" wypada jak postać z kreskówki. W dodatku jest to jakoś niewdzięcznie rozpisane, bo główna postać całej sprawy, grana przez Kidman, jest w zasadzie w filmie zepchnięta na trzeci plan. W tej historii w zasadzie nie za bardzo wiadomo o co twórcom chodzi. Rzucają jakimiś wątkami, motają się między tematami, no i przede wszystkim nie wiedzą, czy chcą być poważni, czy niepoważni.
Dziwnie wypadło łączenie archiwalnym materiałów z nakręconymi. Póki telewizyjne wstawki są same sobie, to nie ma sprawy, jednak w jednej scenie, gdzie ma być interakcja tych materii, to odebrałem to sztucznie. Już mógł tego Trumpa zagrać aktor w sumie. Byłoby ciekawiej.
Na pewno panie aktorki dały radę. Wszystkie są dobre. Najwięcej do zagrania ma Robbie i jest spoko.Do tego inna, niż w wielu swoich dotychczasowych rolach. Niezła z niej aktorka. Największą rolę ma Theron i jest świetna, dynamiczna, pewna siebie. Wierzę w tę postać w 100%. Jak wspomniałem, Kidman jest najmniej, ale w swoich scenach wypada bardzo dobrze. No aż szkoda mi tych ich bardzo udanych kreacji na takie coś. No i jeszcze trzeba wspomnieć Lithgowa, którego ocenić trudno. Grać gra ok, ale ta postać jest dziwnie przedstawiona.
Koniec końców ogląda się to bez jakiegoś bólu moim zdaniem. Dynamiczny montaż pozwala temu jakoś płynąć, ale jednak no nie odebrałem tego całościowo dobrze.
4/10
.
11-01-2020, 20:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-01-2020, 20:59 przez srebrnik.)





