Kumpel przekonał mnie do zobaczenia tego Jak zostałem gangsterem, myślałem że to będzie kupa 2/10, a film naprawdę można obejrzeć bez bólu, a nawet i z satysfakcją! Chłopaki nade mną już się sensownie rozpisali, więc ja króciutko.
To kolejny przykład polskiego kinowego Frankensteina, czyli reżyser naoglądał się amerykańskiej klasyki, spodobała mu się i kręci to samo, tylko o Polsce. Nadal nie do końca wiem co sądzić o takiej postawie, bo z jednej strony jakoś to działa i fajnie że jednak mamy takie filmy do dyspozycji, z drugiej dziwnie się ogląda te patchworkowe twory mając w pamięci wszystko to, na czym się twórcy wzorowali. Czekam na moment, gdy polscy reżyserzy napatrzą się na Hollywood tak długo aż w końcu skopiują dobrego protagonistę z sensowną historią, a nie ciągle tych niepokonanych kozaków z żelaznymi zasadami, kobiety też możnaby im napisać o niebo lepsze. Niech nauczą się też, żeby piosenki do filmu dobierać z umiarem, bo tutaj bywają sceny że lecą dwie albo trzy różne, każda z innej bajki.
Ogólnie może być, dam 5+/10 :)
Plusik za dowcip o Masie i rzeźbie :) tekst niby zajechany przez miliony Polaków, ale tutaj bardzo ładnie wpasowany w fabułę.
Pelivaron: bohater grany przez Frycza ma na imię Daniel, a nie Darek :p Swoją drogą jest do bólu stereotypowym wyważonym gangsterem, no bo w każdym gangsterskim filmie musi być kilku naspeedowanych pojebów (tutaj nazwani nawet dosłownie gangiem pojebów) i, jako kontrast, starszy pan w garniturze, który robi wszystko po cichu i brzydzi się przemocą.
To kolejny przykład polskiego kinowego Frankensteina, czyli reżyser naoglądał się amerykańskiej klasyki, spodobała mu się i kręci to samo, tylko o Polsce. Nadal nie do końca wiem co sądzić o takiej postawie, bo z jednej strony jakoś to działa i fajnie że jednak mamy takie filmy do dyspozycji, z drugiej dziwnie się ogląda te patchworkowe twory mając w pamięci wszystko to, na czym się twórcy wzorowali. Czekam na moment, gdy polscy reżyserzy napatrzą się na Hollywood tak długo aż w końcu skopiują dobrego protagonistę z sensowną historią, a nie ciągle tych niepokonanych kozaków z żelaznymi zasadami, kobiety też możnaby im napisać o niebo lepsze. Niech nauczą się też, żeby piosenki do filmu dobierać z umiarem, bo tutaj bywają sceny że lecą dwie albo trzy różne, każda z innej bajki.
Ogólnie może być, dam 5+/10 :)
Plusik za dowcip o Masie i rzeźbie :) tekst niby zajechany przez miliony Polaków, ale tutaj bardzo ładnie wpasowany w fabułę.
Pelivaron: bohater grany przez Frycza ma na imię Daniel, a nie Darek :p Swoją drogą jest do bólu stereotypowym wyważonym gangsterem, no bo w każdym gangsterskim filmie musi być kilku naspeedowanych pojebów (tutaj nazwani nawet dosłownie gangiem pojebów) i, jako kontrast, starszy pan w garniturze, który robi wszystko po cichu i brzydzi się przemocą.
13-01-2020, 23:00





