Demony prerii (org. The Wind, 2018)
Dobry film. Czasami widać toporną reżyserię - szczególnie w zabawach z chronologią, przez co można się pogubić, ale zrzucam to na debiutancką tremę. Zdziwiło mnie, że ten film nie tylko działa jako psychologiczna drama, ale także jako pełnoprawny horror. I to nie taki popcornowy, wypełniony jumpscare'ami itd, tutaj groza jest naprawdę odczuwalna - w jednej ze scen (nie będę zdradzał, której, aby nie spoilerować) autentycznie lekkie ciarki miałem. Muzyka i zdjęcia tworzą naprawdę fajny klimacik. Post horror ma się naprawdę nieźle, ode mnie 7/10.
PS polski dystrybutor zdecydowanie lepiej trafił z tytułem :)
PS2: to jeden z tych filmów, gdzie najlepiej wiedzieć o fabule jak najmniej, ja do seansu podszedłem z tabula rasa ;)
Dobry film. Czasami widać toporną reżyserię - szczególnie w zabawach z chronologią, przez co można się pogubić, ale zrzucam to na debiutancką tremę. Zdziwiło mnie, że ten film nie tylko działa jako psychologiczna drama, ale także jako pełnoprawny horror. I to nie taki popcornowy, wypełniony jumpscare'ami itd, tutaj groza jest naprawdę odczuwalna - w jednej ze scen (nie będę zdradzał, której, aby nie spoilerować) autentycznie lekkie ciarki miałem. Muzyka i zdjęcia tworzą naprawdę fajny klimacik. Post horror ma się naprawdę nieźle, ode mnie 7/10.
PS polski dystrybutor zdecydowanie lepiej trafił z tytułem :)
PS2: to jeden z tych filmów, gdzie najlepiej wiedzieć o fabule jak najmniej, ja do seansu podszedłem z tabula rasa ;)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
17-01-2020, 01:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-01-2020, 01:47 przez Pelivaron.)





