Danger Close: The Battle of Long Tan - filmy o wojnie w Wietnamnie to moja słabość i jestem w stanie im wybaczyć wiele rzeczy ;) Może dlatego ten film oglądało mi się bardzo dobrze. Nie ma tutaj może fajerwerków, reżyserowi brakuje też trochę stylu w visualach (ile tu było potencjału!), fabuła wpada czasem w naiwne klisze na zasadzie "chce juz wrocic do domu, ale najpierw dostanę kulkę" lub "przed decydującą bitwą pokażę widzom przeżółkłe zdjęcie z moją rodziną", ale generalnie jako całość jest to dzieło kompetentne. Czuć na odległość, że na realizacji tej fabuły bardzo mocno zależało Australijczykom, dla których bitwa pod Long Tan jest czymś ważnym i chcą tym samym oddac hołd poległym w walce. Tempo jest znakomite, bez ogródek wprowadza widza w machinę wojenną i życie w obozie. Pierwsze 20 minut to klasyczne zapoznanie się z bohaterami, a potem mamy już tylko i wyłącznie do czynienia z 90-minutową sekwencją sieki 11 Plutonu z Wietnamczykami na plantacji kauczuku, która trwała kilka godzin. W ekipie kilka mniej znanych twarzy - niezawodny ale zawsze solidny Richard Roxburg, Luke Bracey i Travis Fimmel, do którego zdecydowanie należy ostatni akt.
Z drobnych minusów - niby jest R'ka, ale Wallace w "We Were Soldiers" zrobił to 10x lepiej z tą samą kategorią ;)
6,5/10 - zdecydowanie udany seans w czasach zarazy ;)
Z drobnych minusów - niby jest R'ka, ale Wallace w "We Were Soldiers" zrobił to 10x lepiej z tą samą kategorią ;)
6,5/10 - zdecydowanie udany seans w czasach zarazy ;)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
19-03-2020, 10:13





